- „Przesada we wszystkim jest zaletą kobiety” – powiedział niegdyś Edmond de Goncourt. Z kolei nasz literacki wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, napisał: „Kobieto! puchu marny! Ty wietrzna istoto! Postaci twej zazdroszczą anieli, a duszę gorszą, gorszą niżeli!…Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!”. Spójrzmy na to z lekkim przymrużeniem oka…
Kobieta – przeciętniak o niezgrabnych stopach, zupełnie nieprzygotowanych do sezonu (kupić scrub do stóp i kremy zmiękczające za jedyne 20 – 30 zł), zbyt grubych kostkach i za chudych łydkach (na to najlepiej buty na obcasie i spódnica za kolana). Z urojonymi oznakami cellulitu (co to w ogóle jest? Ma to już? Kupić peeling albo zrobić w domu według przepisu, używać profilaktycznie dwa razy w tygodniu), ze zbyt okrągłym brzuszkiem (na to kosmetyki modelujące sylwetkę, herbatki odchudzające i pigułki – do nabycia w aptekach), z absurdalnie małym biustem i jeszcze mniejszym mózgiem. Musi tropić urojone zmarszczki, powiększać optycznie usta i oczyszczać pory. Pogrubiać i wydłużać zmysłowo rzęsy, nadawać połysk włosom i matowić skórę. Niezbędne są jej: biżuteria za 20 000 zł, modne zielone dodatki od Armaniego i absolutny hit sezonu – torebka przypominająca mózg, z metką Gucci. A kiedy już taka piękna, pachnąca Chanel, „złapie” faceta, to dostanie 101 porad, jak go przy sobie zatrzymać, bo to pewne, że odejdzie do innej. Tańcz więc śmiało przy rurze, zgadzaj się na jego zachcianki i witaj go w bieliźnie z przygotowaną kolacją przy świecach – wszystkie to robicie, święty kobiecy obowiązek! Aż ciśnie się na usta pytanie: kto tu jest głupi?
Kobieca telewizja, kobiece pisma i media w ogóle utwierdzają ją w przekonaniu, że 3/4 kobiet w naszym kraju to niedorozwinięte umysłowo, zakompleksione szare myszki, nienawidzące swojego ciała i niemające żadnego pomysłu na siebie. Dlatego skrupulatnie wytyka im się wszystkie niedostatki, od razu podsuwając rozwiązanie. Towarzyszy temu interesujący zabieg rozczłonkowania ciała. O nikim nie ośmieli się powiedzieć, że jest ładny – takich ludzi już nie ma. Można mieć interesujące usta i jednocześnie włosy w złym kolorze, wyglądające jak ufarbowany kask. Niemożliwe jest znalezienie prostego rozwiązania, mogącego dodać uroku przeciętnej kobiecie, trzeba działać kompleksowo! Niesamowite powodzenie, jakim cieszą się programy i konkursy w kobiecych pismach, w których zmienia się kobiece ciała – od prostych metod polegających na doborze bielizny i stroju, nowej fryzury i makijażu po drastyczne, operacyjne odsysanie, wysysanie (kto wie czy nie mózgu), wycinanie, naciąganie czego się da, żeby nowa, lepsza wersja mogła wrócić do domu i cieszyć oko stęsknionej, rozemocjonowanej rodziny – to przykłady odnoszącego sukcesy marketingowego działania mediów. „Zobacz, jak możesz wyglądać, zasługujesz na to, żeby być piękną” zdają się mówić niewidzialni „oni”. Rozwiążą każdy twój problem…a jeśli go nie masz, to go stworzą. „Popatrz do lustra – czy to nie zmarszczki koło oczu? Przypadkiem mam cudowny krem, kurze łapki znikną na zawsze. Tylko kup! A teraz przyjrzyj się zębom… mogłyby być bielsze. Znajdziemy i na to rozwiązanie. Rewelacyjna pasta! 50 funkcji, ochrona przez 24 godziny 7 dni w tygodniu! Kup! A tam niżej…to nie cellulit? Spokojnie, nasz peeling sobie z tym poradzi. I jeszcze krem wygładzający, i jeszcze…”
Bardzo przemyślane działanie – dzielenie ciała na fragmenciki, które można łatwo zmienić. To przecież tylko jedna część ciała – zdają się przekonywać media – jeśli sobie z nią poradzisz, będziesz idealna. Pojawia się sto nowych produktów, rozwiązujących zupełnie nowe problemy. Szczerze wątpię, że naszym prababkom potrzebny był dezodorant łagodzący podrażnienia skóry pod pachami po goleniu i żel intymny na otarcia po nocy z ukochanym. Im bardziej poznajemy siebie, im mniej wstydzimy się swoich ciał i im uważniej się sobie przyglądamy, tym więcej rodzi się kompleksów. Wydaje jej się jednak, że większość z nich nie wynika bezpośrednio z naszych obserwacji siebie, ale jest sztucznie tworzona przez media. Idealne kobiety mają gładką skórę, lśniące włosy, ponętne usta, ważą 45 kg i mają po 1,80 m wzrostu, duży biust i często nie potrafią sklecić dziesięciu rozsądnych zdań. Za to pięknie się uśmiechają i rozsiewają czar 5-tygodnoiwych kociąt – tylko pogłaskać i dać piłeczkę do zabawy. Albo torebkę – błysk w oku i spokój na cały wieczór gwarantowany.
A wy, kobiety z drugiej strony szklanego ekranu, wpatrujecie się w te żywe laleczki Barbie i łapiecie się na tym, że wieczorem przed lustrem zastanawiacie się nad kształtem swojego nosa albo skórą, która jeszcze nie jest muśnięta słońcem. Bo przecież nie jesteście doskonałe, ale czy to znaczy, że jesteście głupie? Mam nadzieję, że myślące kobiety nie stanowią ginącego gatunku. Ja tam lubię mały biust i chude łydki… a z moim mózgiem, mam nadzieję, wszystko jest w porządku.
Czytaj także:
30 listopada już po raz trzeci rozpocznie się w Szczecinie Tydzień Aktywności, a w raz z nim warszt...
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak żyłoby się w świecie, w którym wszechobecną dziś elektronikę za...
Mamy dobra wiadomość dla wszystkich spragnionych zimnych kąpieli w jeziorze! Już 15 czerwca odbędz...












