Nie płaczę po Kaczyńskim

Żałoba narodowa (jak i każda inna) jest momentem do refleksji, refleksji bardziej wywołanych pewnymi postawami i zjawiskami po tragicznej katastrofie prezydenta Lecha Kaczyńskiego niż nią samą… O zachowaniu się polityków...

Żałoba narodowa (jak i każda inna) jest momentem do refleksji, refleksji bardziej wywołanych pewnymi postawami i zjawiskami po tragicznej katastrofie prezydenta Lecha Kaczyńskiego niż nią samą…

O zachowaniu się polityków cudownie zapadłych na amnezję nawet nie będę wspominał. Jestem zwykłym człowiekiem, mam własny rozum i na codzień mam więcej styczności z innymi normalnymi ludźmi. To właśnie postawa i zachowanie wielu z nich zarówno z osobna, jak i razem w postaci społeczeństwa skłoniło mnie do podzielenia się swoimi refleksjami.

Nie jestem najbardziej emocjonalnym człowiekiem jaki chodził po świecie, to prawda. Niektórzy nawet twierdzą, że wszystko po mnie spływa jak po kaczce (może powiedzenie trochę nie na miejscu). Przyjąłem tę katastrofę do wiadomości, jakieś swoje przemyślenia mam. I tyle. Koniec. Nie zginął mi tam ojciec, żebym lamentował, nie znałem osobiście żadnej z tych osób, żebym miał się zwalniać z pracy bo nie mogę normalnie funkcjonować. Jestem też w stanie zrozumieć, że wiele osób odbiera to bardziej emocjonalnie – przejmują się tym wydarzeniem, podejmują jakieś kroki z własnej inicjatywy, z potrzeby serca, z szacunku dla ofiar. Nic mi do tego, nic potępiam, a nawet pochwalam… ale do czasu. Jest granica, kiedy zaczyna się z tego wszystkiego robić szopkę i w przypadku tej tragedii granica ta została przekroczona już dawno.

Żałoba powinna być czasem wyciszenia, przemyśleń i przede wszystkim spokoju. Co ma wspólnego z żałobą to wszystko, co robicie wy wielcy mędrcy i moraliści? Wklejacie flagi na Naszą-klasę, wpisujecie świeczki na Facebooku. Ze śmierci prezydenta robiony jest spektakl niczym reality show – zwykła popkulturowa impreza (żal mi tych, którzy szczerze to przeżywają, a muszą uczestniczyć w tym na zasadach podyktowanych próżnym społeczeństwem). Stacje telewizyjne nadają na żywo transmisję z przewozu trumny; w czasie gdy leciała już do Polski same urywki z niosącymi ją rosyjskimi żołnierzami puszczane były niczym spoty reklamowe; dla bardziej wciągniętych widzów nawet udostępniono w internecie nagranie ze składania ciała zmarłego prezydenta do trumny. Prawda (dość ironiczna) jest taka, że do takiej rangi samą instytucję żałoby narodowej sprowadził właśnie Lech Kaczyński, który z czegoś nadzwyczajnego, z okresu, który dla kraju faktycznie powinien być szczególny, zrobił codzienność, chociaż to nie jego wina, że tak wygląda u nas teraz podejście do tego tematu – o wiele większą winę ponoszą media, które tak ochoczo przyjmują sobie wydarzenia tragiczne (im tragiczniejsze, tym lepiej) na tematy przewodnie. Jakby w weekend człowiek doleciał na Marsa to byśmy się o tym dowiedzieli z demotywatorów.

W przekonaniu utwierdziła mnie dyskusja na forum pewno portalu. Redaktor umieścił artykuł o pewnym klubie w Szczecinie, który został otwarty mimo żałoby (nota bene w Szczecinie poza kilkoma wyjątkami niemal wszystkie lokale były otwarte, ale ten jeden akurat miał pecha). Na forum od razu posypały się wypowiedzi wielkich patriotów (przy okazji chciałbym zwrócić uwagę, na głębię tych wypowiedzi, na bijące z nich smutek i żal, oraz zmuszające do refleksji pointy):

CHAMY BURAKI PROSTAKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
buraki chamy nie macie szacunku dla Polków którzy zgineli!!!!!!!!!!!!!tylko pieniądze widzicie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Miłej zabawy-ĆWOKI !
Wstyd! Wstyd! Wstyd! Kanalie!!!
ZNIECZULICA ZAMKNĄĆ ICH KLUB NA ZAWSZE NIE POTRAFIĄ USZANOWAĆ ŻAŁOBY CIEKAWE JAK BY SIĘ CZULI JAK BY TO ICH DOTYCZYŁO BEZPOŚREDNIO ……..BRAK SŁÓW
SKANDAL I TYLE!!!!
Bo to widać, że nie Polak ma ten klub. Ja do takiego klubu nie przyjde więcej. A dla takich buraków won!!!
Brak słów dla tępego buractwa, oby was piekło pochłonęło parszywe gnidy bez sumień!

Ilość wykrzykników oryginalna. To tylko pierwsza strona – myślę, że skopiowanie kolejnych nie godzi się w tej tematyce. Pomijam styl wypowiedzi i formę, ale jestem w stanie się założyć, że połowa z tych najgłośniej krzyczących, to bezmózgie dresy na codzień dziesionujące dzieci z komórek, albo dla zabawy robiące sobie ustawki w lesie. Ale to ja i mi podobni jesteśmy ograniczeni, to my jesteśmy dziecinni. Bo żyjemy po swojemu. Bo kierujemy się własnym rozumem i systemem wartości, a nie logiką pędzącego bezmyślnie ze zniczami tłumu. Co ma na przykład żałoba narodowa do zamykania supermarketów?! Nie żeby mnie to bezpośrednio dotykało, bo na zakupy szczególnie w takie miejsca nie jeżdżę, ale co to do cholery ma wspólnego? Określenie, że zakupy w centrach handlowych są nowoczesną rozrywką nie są aż tak dosłowne, nie zabraniajmy ludziom zakupów spożywczych, co ma głodowanie do żałoby narodowej. To nie ma nic wspólnego z patriotyzmem, to zwykły szpan – przez najbliższe kilka dni żałoba nie będzie ważna, ona będzie po prostu modna!

Nie mówię, że to czas radosny i temat do żartów (nie zdziwiłem się, jak znajomy z pracy się wkurwił na dzieciaka jakiegoś za tekst Tu 154 – ale urwał – cytuję specjalnie, bo tekst głupi jak cholera więc i niech autor się dowie, że debil), ale dlaczego mam robić coś tak jak wszyscy? Co to znaczy w ogóle, że coś wypada? Jak oddychanie będzie niekulturalne, to też ciemna masa przestanie oddychać? Jak to nie zachwyca, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem, że go zachwyca. – ja mam własny rozum i nie uważam, żeby postępowanie inaczej od głupca było oznaką ograniczenia.

Rafał Wrzeszcz

Post scriptum

Cieszę się, że strona znalazła sobie odbiorców i przede wszystkim, że spowodowała pewien oddźwięk. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej reakcji (nawet maili od ludzi podobnie mi myślących), ale ponieważ przy okazji niektórych dyskusji wiele osób zarzucało mi pewne rzeczy, to chciałbym pewne kwestie jeszcze naprostować.

Powtarzam – nie zabraniam nikomu uczestniczyć w żałobie. Jeśli ktoś taką potrzebę odczuwa, to proszę bardzo. Sprzeciwiam się robieniu z tego „produktu dla mas”. W dzień na portalu Gazeta.pl nagłówek artykułu na głównej: Marta Kaczyńska uklękła przed trumną – czy to dowcip? Przecież to nagłówek rodem z pudelka, czy innego plotka. Właśnie nazywanie tego typu podejścia mianem żałoby uważam za gorsze, niż nie obchodzenie żałoby w ogóle.
Czy ktoś mi narzucił pisanie tego tekstu? Nie. Narzuca mi się obchodzenie żałoby i to według ogólnych (medialnych) zasad. Ja nie chcę.
Czy ten tekst powstał pod wpływem emocji? Nie, wręcz przeciwnie. Pod wpływem emocji mogłem to napisać w sobotę. Albo niedzielę. Pomyślałem – minie weekend, ludzie do roboty pójdą. Ja z pracy wracam, a tu dalej cyrk i szopka, niemal konkurs SMS w telewizji. Więc w wolnej chwili skleiłem te kilka akapitów.
Fragment „o dresiarzach” nie odnosi się do ogółu społeczeństwa, tylko do konkretnej sytuacji opisanej w tymże fragmencie, a całość to przykład tego, o co mi chodzi. Owszem stereotypowe podejście, ale jak inaczej oddać opinię o zacytowanych fragmentach?
Jeszcze odnośnie polityki – nie chcę o niej się tutaj rozpisywać, szczególnie, że załączyłem odnośnik do tekstu już o tym traktującego i zdaję sobie również sprawę z tego jak działa polityka – nie oczekuję tutaj tak doniośle wszędzie ogłaszanej naprawy życia publicznego. Jednak jest różnica między „nie mówieniem źle o zmarłych”, a żerowaniu na ich nieobecności. Że trzeba odłożyć na chwilę podziały polityczne na bok? Zgoda. Ale skręca mnie, gdy słyszę, że dla Niesiołowkiego to był taki ważny i niezastąpiony człowiek, a Pitera była pod wrażeniem jego osiągnieć (mowa tutaj o wypowiedziach w odniesieniu do Lecha Kaczyńskiego, ale podobne wypowiedzi padały też odnośnie pozostałych ofiar).
Żeby też było jasne – nie neguję faktu ogłoszenia żałoby narodowej. W tej sytuacji jest dla mnie ona rzeczą naturalną. Napisałem tylko, że instytucja ta za czasów Lecha Kaczyńskiego uległa ogromnej dewaluacji (według mnie to jedyna, oprócz żałoby po śmierci Jana Pawłą II żałoba od początku prezydentury Lecha Kaczyńskiego, która jest uzasadniona) i właśnie z tego powodu ludzie zaczęli do niej podchodzić nie jak do czegoś nadzwyczajnego, a jak do corocznego festynu.
A linki w stopce – będą. Czy to sposób na promocję? Gdybym chciał tym tekstem wypromować na przykład swoją stronę, wrzuciłbym ten tekst na bloga. To moja prywatna inicjatywa z tej konkretnej przyczyny i pomyślałem, że lepiej zrobić z tego zupełnie niepowiązaną z niczym innym wypowiedź. Że linki są? Jak TVP czy TVN zdejmą swoje loga z transmisji żałobnego jarmarku to ja usunę linki.
R.W.


Od redakcji: Rafał Wrzeszcz jest założycielem strony www.nieplaczepokaczynskim.pl, która jest reakcją na panujące po wypadku w Smoleńsku wariactwo. Jak sam autor twierdzi – strona spotyka się z licznymi reakcjami ludzi podobnie myślących, jak i zapewne myślących zgoła inaczej. Prawdziwa cnota krytyki się jednak nie boi. Jako redakcja publikujemy tekst, z którym zgodzi się z pewnością spora grupa osób lub choćby sprowokuje do myślenia i trzeźwego spojrzenia na dość interesujące zjawisko. Podobnie jak autor, redakcja z szacunkiem odnosi się do tragedii osób, piętnuje natomiast przejawy fałszywej żałoby czy żałobo-festynu i żałobo-reality-show panujących ostatnio w kraju.

Czytaj także:

avatar

O redakcja

Redakcja ArcyPortalu to zespół dziennikarzy-studentów, którzy z wielkim zaangażowaniem piszą artykuły o wszystkim co szczecińskie i studenckie.