OŚWIADCZYNY PO IRLANDZKU

Przesilenie wiosenno – letnie wywołało u mnie nieodpartą chęć obejrzenia czegoś lekkiego, postawiłam na komedię romantyczną i wybrałam film Ananda Tuckera „Oświadczyny po Irlandzku”. Na początku miałam wrażenie, że będzie...

Przesilenie wiosenno – letnie wywołało u mnie nieodpartą chęć obejrzenia czegoś lekkiego, postawiłam na komedię romantyczną i wybrałam film Ananda Tuckera „Oświadczyny po Irlandzku”. Na początku miałam wrażenie, że będzie to kolejny ckliwy romans. Z takim nastawieniem zabrałam się do oglądanie tejże produkcji. Jak się domyślacie- rozczarowałam się. Pozytywnie rzecz jasna. Nie jest to może do końca mój ulubiony gatunek filmowy, ale nie ukrywam, bardzo przydatny i relaksujący podczas sesji – weźcie to pod uwagę, bo sesja zbliża się wielkimi krokami.

„Leap Year”, bo taki jest oryginalny tytuł (ależ tłumaczenie! Lap year to nazwa święta, w które kobiety oświadczają się mężczyznom) opowiada historię dekoratorki wnętrz z Bostonu i barmana z małej irlandzkiej miejscowości. Anna (Amy Lou Adams) jest zapracowaną kobietą, która nie wyobraża sobie życia bez swojego -rzecz jasna uporządkowanego do granic możliwości – organizera. Wszystko ma ustalone i dopięte na ostatni guzik. Najbardziej na świecie pragnie usłyszeć od swojego narzeczonego pytanie: „wyjdziesz za mnie?”. Anna, zainspirowana historią rodzinną, wyjeżdża do Irlandii w poszukiwaniu swojego narzeczonego – Jeremyego (Adam Scott), który obecnie tam mieszka, aby korzystając z pewnej irlandzkiej tradycji, oświadczyć się mu. Nie może być jednak za łatwo, bo film skończyłby się w pół godziny. Zamiast prosto do Dublina, dziewczyna trafia do miasteczka zamieszkanego przez kilkanaście osób, w tym Declana (Matthew William Goode). Nasz irlandzki przystojniak z powodów osobistych zgadza się na zawiezienie amerykanki do miasta docelowego. Teraz zagadka – co się dzieje po drodze? Tak. Towarzysze podróży mają różne przygody w efekcie czego….nie powiem – obejrzyjcie! (Jeśli ktoś się jeszcze nie domyślił to ja nie wiem;-).

Wypadałoby powiedzieć teraz dlaczego mimo wszystko polecam ten film. Warto obejrzeć go ze względu na cudowne widoki, zachęcające do odwiedzenia Irlandii, a także na różnice kulturowe pomiędzy Anną i Declanem. Nie powiem, dobrze się bawiłam i śmiałam momentami na głos.

Z wiedzą na temat tego, jak męska część widowni reaguje na tego typu filmy, „Oświadczyny po Irlandzku” polecam przede wszystkim piękniejszej płci. Aczkolwiek nie uważam, że film, do którego scenariusz napisali Deborah Kaplan i Harry Elfont, a zdjęcia zrobił Newton Thomas Sigel, można było nazwać katuszą dla duszy faceta. Przy wspólnym oglądaniu, szczególnie polecam skupienie się na wątku różnic między kobietą a mężczyzną i zrozumieniu tego, iż mimo wszystko miłość jest możliwa. W punktacji 0-10 film dostaje ode mnie 7.

2529film leap year 202x300 OŚWIADCZYNY PO IRLANDZKU

Czytaj także:

avatar

O Karolina

21 czerwca 1988 roku na świat przyszła mała dziewczynka, której rodzice dali na imię Karolina. Później Karolina przeistoczyła się w Karolę. Absolwentka I stopnia Kulturoznawstwa na Uniwersytecie Szczecińskim i aktualna studentka studiów II stopnia na Uniwersytecie Jagiellońskim – kierunku Kulturoznawstwo specjalizacja filmoznawcza. Żeby oddychać potrzebuje: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełnia), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Uzależniona od: robienia zdjęć tych dobrych i tych niekoniecznie wspaniałych, podróży dalekich i bliskich, dobrej książki, uśmiechu i gadania (czasem), coli i czekolady… Zainteresowania, hobby przedstawiają się standartowo, aczkolwiek wyjątkowo: teatr, film, muzyka (od słuchania przez tańczenie, po granie i śpiewanie), etnologia. Gdzie działa: Prócz zacnego ArcyRadia i ArcyPortalu, współtworzy serwis KakadUS.pl.