Słynne stały się powiedzenia o głodnym studencie, który w lodówce ma piwo i majonez, a poza tym wielkie nic. Jest to fakt, czy kolejny mit związany z życiem uczelnianym? Co, tak naprawdę, jedzą studenci? Czy mieszkanie w akademiku wiąże się z opustoszałą lodówką i ciągłymi wizytami w fast-foodach? A może także wśród studentów zapanowała moda na zdrową żywność?
„Z pamiętnika studenta: Poniedziałek: Jestem głodny! Wtorek: Jestem głodny! Środa: Jestem głodny! Czwartek: Hura! Dostałem stypendium! Piątek: Nic nie pamiętam. Sobota: Nic nie pamiętam. Niedziela: Jestem głodny!” Takich dowcipów o studentach możemy w Internecie znaleźć wiele. Za oczywiste przyjęło się powiedzenie, że każdy żak jest głodny, a wszystkie pieniądze, które posiada, wydaje na alkohol i jedzenie w barach szybkiej obsługi. Okazuje się jednak, że to tylko stereotyp, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego. Przeprowadziłam wśród studentów krótką ankietę dotyczącą ich nawyków żywieniowych. W końcu to oni wiedzą najlepiej jak wygląda ich menu.
Większość z nich mieszka w akademiku i na stancji, choć znaleźli się i tacy, którzy studiują w rodzinnym mieście i wciąż żyją na garnuszku rodziców. Interesowało mnie, czy studenci znajdują czas aby samemu przygotować sobie obiad, co najczęściej jadają. Czy preferują zdrową żywność czy jednak wybierają „junk food”, czyli jedzenie podawane w fast-foodach, niezdrowe, tłuste i pełne konserwantów lub znane pewnie każdemu zupki w proszku. Wyniki ankiety wydały mi się zaskakujące, bo nijak się mają, do żartów o pustej, studenckiej lodówce.
Często i za niewiele
Dietetycy cały czas podkreślają, że zdrowe żywienie opiera się częstym jedzeniu ale mniejszych ilościach. A jak do tych zaleceń podchodzą studenci? Jak często spożywają posiłki w ciągu dnia? Wydawać by się mogło, że natłok obowiązków nie sprzyja częstym posiłkom. ”Nie zawsze jest czas by coś zjeść, a czasem przegryza się coś w biegu”- mówi jeden z ankietowanych studentów. Mimo to, uzyskane odpowiedzi to 4-5 posiłków dziennie, co specjaliści uznają za liczbę optymalną. Pewnie kilka z tych posiłków to coś słodkiego lub jakaś przekąska, zawsze to posiłek. Tak więc w swoim żywieniowym indeksie w pierwszej rubryce studenci dostają (lekko naciąganą)piątkę. Jednak częste jedzenie może się wiązać jedzeniem na mieście, a co za tym idzie, wydawaniem sporych ilości pieniędzy na żywność. Jak powszechnie wiadomo portfel studenta jest narażony na wiele wydatków. I jak tu sobie poradzić w wielkim świecie?! I w tym miejscu studenci zaskakują. Średnia kwotą wydawana na wyżywienie w tygodniu to 30 złotych. Dużym powodzeniem cieszą się bary mlecznie, w których można zjeść smacznie i tanio. Oczywiście, te osoby, które mieszkają z rodzicami, mogą pozwolić sobie na większą rozrzutność i czasem sobie pofolgować- „kochani rodzice”! Mimo wszystko, i w tym przypadku studenci nieźle sobie radzą. W końcu żyjemy w erze konsumpcjonizmu, który sprzyja wydawaniu dużych ilości pieniędzy, dosłownie na wszystko. A studenci mają przeznaczoną kwotę na przeżycie w akademiku, co często jest sporym wyzwaniem.
Fast-food czy ciepły posiłek w domu? Oto jest pytanie!
Fast-foody obecnie cieszą się ogromnym powodzeniem. Czym sobie na to zasłużyły? Zapewne dla ludzi żyjących w ciągłym biegu, do których bez wątpienia zaliczają się studenci, to idealne rozwiązanie, szybko i do syta(choć czy na pewno?), ale niekoniecznie tanio. Ponadto wielu z nas uważa jedzenie tam podawane za delicje. Nieistotne jest, że wszystko ocieka tłuszczem, jest szkodliwe i pełne konserwantów. Niestety wszystko co niezdrowe to pyszne. A co o tym sądzą studenci? Zapewne wielu z nich mianem mistrza kuchni się nie pochwali, jednak to nie stoi na przeszkodzie by jeść w domu. Zdecydowanie preferują spróbować swoich sił w kuchni, w końcu trening czyni mistrza, niż zawędrować do któregoś z barów szybkiej obsługi. Tam nie pojawiają się rzadko, choć sądzę, że raz na jakiś czas i na to się skuszą-„odrobina przyjemności jeszcze nikomu nie zaszkodziła”. Ankietowani za istotne uznali jedzenie przynajmniej jednego ciepłego posiłku dziennie. W końcu życie studenta to nielada wyzwanie – trzeba być zdrowym, silnym i pełnym energii. I w tym miejscu, w żywieniowym indeksie pojawia się ocena bardzo dobra. Brawa dla was Drodzy Studenci! Oby tak dalej!
Witaminki, witaminki – dla chłopczyka i dziewczynki
Już będąc dziećmi uczymy się, że warzywa i owoce to źródło witamin. Istotne jest aby nasza dieta była w nie bogata. „Jedz kapustę i brokuły, to wyrosną ci muskuły”. Takie hasła zachęcają nie tylko małe dzieci do jedzenia warzyw i owoców, ale zapewne mają także wpływ na dorosłych. Więc i studenci postawili na zdrową żywność, włączają warzywa i owoce do swojej diety. Jak deklarują starają się przegryźć jabłko czy marchewkę choć raz dziennie. Choć tu z pewnością nad chłopakami górują dziewczyny, zapewne w większości dbające o linię. Dodatkową zaletą warzyw i owoców jest to, że są łatwo dostępne, niedrogie smaczne i pożywne. Dla każdego coś miłego, nic więc dziwnego, że studenci chętnie sięgają po taką przekąskę. Niestety wśród przekąsek wciąż prymat wiodą słodycze. Dlatego tu studenci zapracowali na czwórkę. Może z biegiem czasu zapanuje moda na warzywa i owoce, zapoczątkowana przez żaków? Kto wie, czas pokaże…
Obiady jak u mamy?
A jak wyglądają kwestie śniadań i obiadów w życiu studenta? Życie w ciągłym biegu nie sprzyja regularnym posiłkom, a jak wiadomo życie akademickie właśnie tak wygląda. „Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia”- jak mantrę powtarzają dietetycy. Z własnego doświadczenia wiemy, że teoria sobie, a praktyka sobie. Jednak studenci starają się, by dzień rozpocząć od śniadania, bo przecież często zdarza się tak, że do domu wracają dopiero wieczorem, zmęczeni i głodni. A gdy już wrócą do domu? Trzeba przygotować sobie coś do jedzenia, taki los studenta… Więc co najczęściej znajdziemy na talerzu zmęczonego żaka? Coś co można przygotować szybko, łatwo i smacznie. W tym wypadku prym wiedzie ryż, makaron lub kasza. Oczywiście z dodatkiem kurczaka, sosu i jakiegoś warzywa lub sałatki. Bardzo popularne są też zupy, które z pewnością spełniają wszystkie te warunki. Czasem jednak do brzucha studenta trafia odmrażana pizza lub zupa w proszku, co zapewne jest wynikiem zmęczenia i braku czasu. „Czasem po prostu się nie chce!”- to często słyszany argument. Mimo wszystko, dla studenta ważne jest, aby to co je, choć w niewielkim stopniu przypominało kuchnię mamy. Po ciężkim dniu, jest to coś o czym marzy większość studentów. Tu moja ocenia to dobry z niewielkim, ale jednak, minusem.
Jak te wyniki mają się do stereotypu głodnego studenta? Z pewnością zdarzają się przypadki, w których student wpisuje się w ten obrazek, jednak wydaje się, że każdy żak woli skupić się na zajęciach niż na głodzie, który ssie w jego żołądku. ”Student głodny, to student zły”- usłyszałam kiedyś na korytarzu uczelni. Fast-foody, zupki w proszku i jedzenie w pośpiechu zastąpione zostało przez domowe obiady, zdrową żywność i jedzenie „z głową”, choć wpadki się zdarzają. Jest dobrze, ale jak to mówiła moja nauczycielka, zawsze może być lepiej! Dziewczyny zapewne bardziej zwracają uwagę na to co jedzą, co umotywowane jest dbaniem o linię i zdrowie, a chłopaki bywają w tych kwestiach dość leniwi. Więc ocena końcowa w żywieniowym indeksie to godne pochwały, solidne cztery. Chyba mogę pokusić się na stwierdzenie, że stereotyp głodnego studenta powoli odchodzi traci swoje znacze
Czytaj także:
Studenckich klubów na mapie Szczecina jest kilka, ale Pralnia jest jedyna w swoim rodzaju. Dlaczego?...
Nie ma mnie fizycznie na zajęciach, nie zaliczam kolokwiów, nie jestem zobligowany w zasadzie do nic...
Już w środę startują szczecińskie Juwenalia. Wystąpią Hey, Czesław Śpiewa, Farben Lehre, PIH, Sobo...













