Głupota, przywiązanie czy brak własnego życia powodem zasmucających wyników oglądalności?!
Znany miesięcznik, poświęcony głównie tematyce filmowej, w każdym numerze zamieszcza ranking powstały na podstawie badań przeprowadzonych przez firmę Nielsen Audience Measurement, zajmującą się pomiarem oglądalności programów telewizyjnych. W tym tzw. Top 10 znaleźć możemy np. najchętniej oglądany kanał tematyczny, program publicystyczny itp. Zdecydowanie najczęściej jednak, średnio w siedmiu-ośmiu numerach rocznie, klasyfikacja ta zawiera po prostu najchętniej oglądany program TV w podanym czasie. Przeglądając grudniowe wyniki postanowiłem porównać je z tymi z ostatnich dwunasty miesięcy. Jednych rezultat może zaskoczyć, dla innych nie będzie żadną nowością, a mnie najzwyczajniej w świecie trochę zasmucił.
Rodzina Mostowiaków zamiast własnej
Okazuje się, że w 2010 roku rekordy oglądalności bił serial M jak miłość ( średnio 8-9 mln telewidzów! ), który w Top 10 przegrał tylko dwa razy, z czego raz na przełomie czerwca i lipca, kiedy to zaczynają być nadawane wyłącznie powtórki. Inne równie ambitne produkcje, które znajdowały się w „pierwszej piątce”, to np. Barwy szczęścia, kulisy owego serialu czy chociażby Na dobre i na złe. Nie chciałbym, aby ktoś źle zrozumiał moje intencje. Nie chcę, aby osoby oglądające wyżej wymienione programy poczuły się urażone, przeraża mnie po prostu myśl, że tak wielu telewidzów bardziej zainteresowanych jest problemami fikcyjnej rodziny Mostowiaków, niż chociażby tym co wydarzyło się danego dnia w realnym świecie. Jasne, są również osoby oglądające zarówno wspomniane wyżej M jak miłość, jak i np. poważne programy publicystyczne i informacyjne, osobiście znam wiele takich przykładów. Traktują one telewizyjne seriale jako formę odprężenia, co jest jak najbardziej prawidłowym zjawiskiem. Smuci jednak to, że takie podejście wciąż nie jest zbyt popularne…
Patriotyzm telewizyjny
Ale w porządku, każdy medal ma dwie strony, a szklanka może być do połowy pełna, a nie do połowy pusta, więc na przełomie roku znalazło się również kilka optymistycznych przesłanek wynikających z tychże badań. Jedną z nich jest to, że drugie miejsce wśród najchętniej oglądanych kanałów z ofertą nastawioną wyłącznie na filmy i seriale zajmuje Kino Polska, program oferujący jak sama nazwa wskazuje rodzime produkcje, często niedostępne już zbyt często szerokiemu gronu odbiorców. Dalej, prawie 3 miliony z nas zainteresowanych jest śledzeniem, moim zdaniem, godnych uwagi dyskusji przeprowadzanych przez Tomasza Lisa z zaproszonymi gośćmi w jego autorskim programie, zajmującym tym samym pierwsze miejsce wśród najchętniej oglądanych programów publicystycznych; nadal interesujemy się sportem, o czym świadczy bardzo wysoka frekwencja przed telewizorami podczas najważniejszych meczów ubiegłorocznego Mundialu w RPA czy zimowych igrzyskach olimpijskich w Vancouver. Chyba nie jest więc z nami tak źle.
Jeśli święta, to tylko z Kevinem
Na koniec, będąc już przy tematyce badań oglądalności, chciałbym zakomunikować znany już pewnie wielu fakt, że świątecznym hitem telewizji okazał się… Kevin sam w domu. Ponad cztery miliony widzów zgromadzonych przed odbiornikami to absolutny rekord tegoż filmu zarejestrowany od początku nadawania go w trakcie świąt Bożego Narodzenia. I dobrze, cieszy mnie to, bo mimo iż podobnie jak wielu znam ten film scena po scenie, to i tak mam do niego sentyment. I wcale nie chodzi o to, że lubię tylko te piosenki, które już znam, jak mawiał inżynier Mamoń w Rejsie. ![]()
Czytaj także:
Wszyscy Ci, którzy czytali książkę o przygodach Alicji wiedzą, że aby napisać taką powieść trzeba mi...
Zbliża się trzecia edycja imprezy organizowanej Radę Samorządu Studenckiego Wydziału Nauk o Ziem...
Zgodnie z tradycją, w ostatnią sobotę miesiąca, w Muzeum Techniki i Komunikacji odbędą się niecodzie...













