Fair play?

W swoim życiu nie raz zdarzyło mi się ściągać. Nie jestem w tym zachowaniu odosobniona. Zawsze ubolewałam tylko, że nie jestem w tej kwestii mistrzynią. Może miałabym wtedy lepsze oceny?...

2347819903 b27aa74183 z Fair play?

W swoim życiu nie raz zdarzyło mi się ściągać. Nie jestem w tym zachowaniu odosobniona. Zawsze ubolewałam tylko, że nie jestem w tej kwestii mistrzynią. Może miałabym wtedy lepsze oceny? Kto wie. Czy uczciwość popłaca?

Małe oszustwa i kłamstewka towarzyszą uczniom już od szkoły podstawowej. Ileż to razy było tyle ciekawszych zajęć niż nauka. Idealnym rozwiązaniem była pomoc koleżanki lub przygotowanie ściągi. Nie napracowałam się, zaliczyłam i wszyscy są zadowoleni. Niestety coraz częściej z niewinnej, drobnej pomocy, rodzi się bezczelne ściąganie.

Spryt i nabyte umiejętności w metodach ściągania wyniesione od podstawówki, przez gimnazjum i szkołę średnią przenoszone są na salę wykładową. Napisy na ręku, małe karteczki w rękawie czy „zapuszczanie żurawia” ― powoli, ale odchodzą do lamusa. Obecnie studentom pomaga przede wszystkim telefon komórkowy z dostępem do Internetu, który notabene na niektórych uczelniach jest darmowy. Przecież zawsze nauki jest za dużo, czasu za mało, a sesja „pojawia się nieoczekiwanie”. Dlatego niewiele osób dręczą wyrzuty sumienia przy ściąganiu. Oszustwo? Bez przesady. Przyzwolenie społeczeństwa na tego typu czyny jest bardzo duże. Większość studentów nie widzi w ściąganiu nic złego. Tym bardziej, że zdarza się, iż zaczytany profesor kompletnie nie zwraca uwagi lub przymyka oko na to co dzieje się na sali, to jego „ciche przyzwolenie” na użycie „pomocy naukowych” lub „pomoc koleżeńską”.  W końcu okazja czyni złodzieja. Do tego panuje powszechne przekonanie, że ściąganie to tylko niewinne przewinienie. Kto tego w życiu nigdy nie robił?

Jednak nieuczciwość ta boli mnie trochę. Co prawda, każdy powinien martwić się o swoje życie i oceny, ale zbyt łagodne traktowanie ściągania też nie jest dobre. Bo koniec końców to jednak jest oszustwo. Według polskiego prawa nie jest to przestępstwo, z listy studentów za ściąganie raczej nikt nie skreśli. Co najwyżej czeka kolejne podejście do egzaminu, do którego tym razem trzeba będzie się uczciwie przygotować. Czy ściągając jestem oszustką? Niestety tak. Nie chcę spotykać w swojej przyszłej pracy osób, które wolą iść po linii najmniejszego oporu i mydlić mi oczy. A są to prawdopodobnie zachowania wyniesione z lat wcześniejszych.

Czy diagnoza postawiona przez lekarza, który skończył studia dzięki ściąganiu jest właściwa? Czy most zaprojektowany przez inżyniera, który oszukiwał na egzaminach nie zawali się? Nikt z nas nie wie co tak naprawdę z tego czego uczymy się na studiach, przyda się w przyszłym życiu zawodowym. Może więc warto być uczciwym? Ale czy rzeczywiście solidnie zapracowana ocena dostateczna jest równa oszukanej piątce? Niby tak, ale zawsze lepiej mieć bardzo dobry niż trzy. Konfucjusz mawiał „zróbcie, by uczciwość opłacała się bardziej niż kradzież, a nie będzie kradzieży”.

Foto by Mr_Stein

Czytaj także:

avatar

O Marta Porzycka