Witajcie na Upper East Side… a właściwie – witajcie w świecie studentów. Niby dwa różne światy, a jednak żacy z wielką chęcią oglądają seriale. Nie tylko „Plotkarę”.
Podobno polskie ulice pustoszały w czasie emisji „Niewolnicy Isaury”. Te czasy już minęły, i raczej nie dotyczą środowiska studenckiego, ale na kolejny odcinek ulubionego „tasiemca” moi znajomi czekają się z nie mniejszym napięciem. Nie, nie należą oni do żadnego bractwa wychwalającego tę formę audiowizualną. Prawie każdy na uczelni może pochwalić się ulubioną serialową pozycją.
Hobby czy uzależnienie?
Koleżanki cieszą się, gdy wieczorny wykład skończy się wcześniej i uda im się zdążyć na „M jak miłość” czy „Na wspólnej”. Taka mała przyjemność na zakończenie dnia. Następnego dnia ma miejsce wymiana wrażeń na temat miłosnych perypetii braci Mroczków. Moja współlokatorka, studentka Wydziału Nauk Przyrodniczych, tuż przed sesją zamknęła się w swoim pokoju. Ciągle słychać tylko serialowe motywy muzyczne. Cóż, wszystko wydaje się bardzo ważne, gdy trzeba się wziąć do nauki – skądś to znam. Może niech już lepiej ogląda seriale. Gdyby czegoś się nauczyła, mogłaby skonstruować broń biologiczną… Niekiedy uwielbienie dla seriali ma ekstremalny charakter. Znajomego, studenta Wydziału Zarządzania i Ekonomiki Usług, nic tak nie cieszy jak poruszenie tematu wydarzeń ostatniego odcinka. A raczej odcinków, bo seriale ogląda seriami – równolegle śledzi od pięciu do ośmiu różnych produkcji. Gustuje w serialach amerykańskich, więc nowe odcinki ogląda za pośrednictwem Internetu. Zaraz po premierze, bo zależy mu na tym, by być na bieżąco. Do jego ulubionych seriali należą: Dr House, Dexter, The Walking Dead, Skins, 90210 i Plotkara. Co do tego ostatniego, jest on szczególnie ulubiony wśród studentek. Ów kolega był pierwszym przedstawicielem męskiej widowni „Plotkary” jakich przyszło mi poznać. Wtedy zdziwiło mnie to, ale dziś jest ich co raz więcej.
Nie samymi ambitnymi rozrywkami człowiek żyje…
Zanim jednak się oburzycie i stwierdzicie, że oglądanie seriali nie jest ambitnym sposobem spędzenia wolnego czasu… pozwolę sobie przyznać Wam rację. Ale czy wszystko musi być ambitne? Tak – większość z nich posługuje się stereotypami i utartymi schematami fabularnymi. Tak – większość z nich jest do bólu ugrzeczniona i wyidealizowana. Jest jednak coś, co sprawia, że seriale cieszą się niesłabnącą popularnością. Co to takiego? Być może siła seriali tkwi w ich idealizmie – w końcu to w polskich serialach studenci mieszkają w pięknych, dużych mieszkaniach, pracują i studiują (chociaż nie można ich spotkać z książką) a do kolacji piją drogie wino. Kobiety są piękne i dobrze ubrane. A mężczyźni – przystojni i gotowi za wszelką cenę walczyć o serce ukochanej. Jest to więc ucieczka od rzeczywistości, która idealna nie jest. Poprzez wkroczenie do alternatywnego świata zapominamy o codzienności. Pojawiają się marzenia o tym, kim chciałoby się być, co chciałoby się przeżyć. Jedni chcieliby zamieszkać w Kaliforni, inni skrycie marzą o zamianie w wampira.
Przepraszam, czy to szkodzi?
Czy oglądanie seriali jest destrukcyjne? Owszem, jeżeli ogląda się je całymi nocami. Niewyspanie, wory pod oczami, wcześniejsze zmarszczki – okropność. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy widz zaczyna kąsać swoich kolegów w szyję… Zwolennicy seriali twierdzą jednoznacznie – seans z dr Housem pomaga przed najtrudniejszym egzaminem ustnym. Cięta riposta zawsze się przyda. Wieczór z Plotkarą inspiruje do tworzenia nowych stylizacji. 90210 rozgrzewa letnim słońcem nawet w środku zimy i nadaje opalenizny. Wyimaginowanej, ale zawsze. Skins nauczają jak zaginać czas, przestrzeń i własne możliwości w czasie imprez (ale czy tego trzeba się uczyć?). Czego natomiast uczy Moda na sukces? Nie wiem do dzisiaj. Może dużych liczebników?
Foto: dhammza
Czytaj także:
Takie rzeczy tylko na WNEiZ! Ponad 60 osób wzięło udział i nakręciło dziś profesjonalny teledysk pro...
30 listopada już po raz trzeci rozpocznie się w Szczecinie Tydzień Aktywności, a w raz z nim warszt...
Bardzo kochamy proste schematy, także te z życia akademickiego. Mamy swój tok myślenia i identyfik...













