Second handy, czyli ile osób tyle opinii. Dla jednych to doskonały sposób na nietuzinkowe i w miarę tanie kreowanie własnego stylu, dla innych są nadal czymś kojarzącym się z obciachem czy wręcz ubóstwem. Mimo to popularność lumpeksów w naszym kraju wciąż rośnie, a nie wychodzący z mody styl vintage przyciąga coraz szersze grono młodych ludzi.
Moda z garażu
Chociaż wydawać by się mogło, że lumpeksy są iście swojskim wymysłem i mają swój początek w Polsce, tak niestety nie jest. Po raz pierwszy pojawiły się one w Europie zachodniej w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Niewielkie sieci sklepów sprzedających odzież używaną na wagę, miały swoje miejsca najczęściej w garażach. Pierwotnie, rzeczywiście ich główną ideą była dostępność odzieży dla ludzi ubogich w przystępnych cenach. Z biegiem czasu docelowa klientela zaczęła się znacznie rozszerzać. Z ofert second handów zaczęła korzystać młodzież studencka, tak zwana alternatywa, subkultury, a także artyści i wszelkiej maści osoby określane jako ekscentryczne.
Obecnie, do lumpeksowego kupowania przyznają się nawet światowej rangi celebryci, m.in.: supermodelka Kate Moss czy wielbiąca wszystko co proekologiczne Natalie Portman. Co ciekawe, brytyjski piosenkarz Elton John, na słynnej Russell Street w Londynie okresowo otwiera swój własny sklep z odzieżą z drugiej ręki.
Pożądane retro
Jak się okazuje zalet second handów jest całe mnóstwo, począwszy od ceny towaru po jego jakość. Oczywiście, standardem panującym w większości lumpeksów jest wysoka cena w dniu dostawy, ale to właśnie wtedy można natrafić na ubrania wciąż posiadające papierowe metki czy odzież powystawową, praktycznie niczym nie różniącą się od tej, wiszącej na wieszaku w sieciówce. Łatwiej także upolować elementy sygnowane nazwą wielbionego i pożądanego na całym świecie domu mody.
Jest też duże grono kobiet, które lumpeksowy maraton rozpoczynają w dniach wyprzedaży, kiedy cena za kilogram spada o 50 czy 75%, lub za sztukę płaci się symboliczne 2 zł. Przebrany towar absolutnie nie wyklucza upolowania tzw. perełek. Osobiście byłam świadkiem lumpeksowego szału wśród wieszaka z futrami, gdy za takowe liczono niecałe 3 zł. Panie wychodziły z wypchanymi po brzegi siatkami i chyba co najważniejsze, uśmiechem na ustach.
Second handy, bez dwóch zdań, są już zjawiskiem masowym. Mniejsze czy większe spotkać można zarówno w dużych jak i tych niewielkich miastach. Ich liczba jednak rośnie współmiernie do popularności.
Fashionistki i szafiarki inspirując się stylem ikon mody, kompletują swoją garderobę właśnie tam. W ciucholandach mogą znaleźć ubrania, akcesoria, buty, a nawet biżuterię we wpisującym się na stałe w kanony mody, stylu retro. Tak zwane outfity prezentowane na słynnej stronie www.lookbook.nu w głównej mierze składają się właśnie z lumpeksowych zdobyczy.
Udane łowy
Nie da ukryć, że miłośniczki lumpeksowych zakupów mają już wyrobione pewne przyzwyczajenia i sposoby poszukiwań. Wszystkiego jednak można się nauczyć. Zatem jeśli po kilku wypadach na „maraton”, wciąż wracamy z pustymi rękami – absolutnie nie należy się poddawać, tracić cierpliwości i stwierdzać, że to nie dla nas. Kierując się kilkoma zasadami nawet najbardziej nieprzekonana do ciucholandów osoba, odkryje, że może to być znamienity sposób na uzupełnienie szafy, poprawę humoru i przede wszystkim zaoszczędzenie pieniędzy…do następnej dostawy!
Planując wypad do second handów, przede wszystkim zrób rozeznanie i dowiedz się o najbliższych i najlepszych lumpeksach w Twojej okolicy. Jednak to nie koniec, istotny jest także dzień tygodnia, w którym planujesz zakupy– oczywiście najlepiej, jeśli oscyluje on w okolicach dnia dostawy – masz większą szansę znaleźć to, czego szukasz.
Nic dziwnego, że pośród zapchanych kubików z wieszakami można dostać zawrotów głowy i łatwo się zniechęcić – dlatego też, obierz cel swojego polowania, np. marynarka w paski, bądź ołówkowa spódnica. Gdy już odnajdziesz się w tym ubraniowym rozgardiaszu, nie zapomnij o tym, że naprawdę warto zwracać uwagę na jakość i przed zakupem dokładnie obejrzeć, czy towar nie posiada plam, których usunięcie może stanowić problem. Niestety w odróżnieniu od wszelkich sieciówek, odzież zakupiona w lumpeksach zazwyczaj nie podlega zwrotowi.
A co w przypadku ciuchów, które mimo że kilka rozmiarów za duże, tak nam się podobają, że nie potrafimy ich wyjąć z koszyka? Zdecydowanie warto pomyśleć o małej przeróbce bądź pomocy krawcowej. Naprawdę się opłaca.
Zatem – gotowe na łowy?!
Foto by Cait Harri
Czytaj także:
Czyli co jest fajne, a co nie. Z bardzo subiektywnego punktu widzenia... Zacznijmy od „fo pa”,...
W niedzielę o godzinie 15:00 w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Szczecinie w ramach Design Festi...
Posiadasz w swojej szafie dużo niepotrzebnych ubrań? A może na Twoich półkach zalegają przedmioty,...













