Michał Jelonek to polski muzyk i kompozytor. Jest współautorem ponad dwudziestu albumów, a na ponad czterdziestu wystąpił gościnnie. Muzykę, którą tworzy trudno przypisać do jednego gatunku. W 1989 roku obronił dyplom w klasie skrzypiec w Państwowej Szkole Muzycznej w Kielcach. Ma nieprzeciętne poczucie humoru, a o sobie mówi, że jest po prostu skrzypkiem i żaden z niego wirtuoz. Ale typowym skrzypkiem to jednak nie jest… Bo cóż on z tymi strunami wyczynia!?
ArcyPortal: Pańska przygoda ze skrzypcami zaczęła się podobno już w wieku 6 lat. A jak było z tym drugim – mniej spokojnym obliczem? Bo skrzypek o duszy metalowca, to dość nietypowe połączenie.
Michał Jelonek: To drugie oblicze zaczęło się pojawiać, jak miałem jakieś 17 lat. Do tego czasu słuchałem właściwie tylko muzyki klasycznej. Potem pojawił się mój brat cioteczny Konrad, z magnetofonem i kasetami z punkiem, metalem i rockiem… „i szlag mnie trafił”!!! A, że ze wszystkich instrumentów, na których gram, najlepiej radzę sobie ze skrzypcami, to już zostałem przy nich grając rock i metal.
- W 2007r. wydał Pan pierwszy solowy album, teraz zapowiada się kolejny. Jaki on będzie?
-Jeszcze nie wiem, jaki będzie drugi album, bo dopiero „wykluwa się” z mojej głowiny. Na pewno będzie… drugim albumem!!! I będę grał na skrzypcach!!! Mam wobec tego albumu ambitne plany, wyobrażenia brzmieniowe i artystyczne, ale jak to bywa zazwyczaj, później na etapie nagrań i miksów wszystko koryguje życie i umiejętności. Mam jednak nadzieję, że pozytywnie zaskoczy słuchaczy…i mnie też
…czego i Wam i sobie życzę!!!
- Kolejna solowa płyta jest w pewnym sensie krokiem w stronę samodzielnej kariery. Czy o to chodziło? Jak Pan zapatruję się na dalszą współpracę z zespołem Hunter i Orkiestrą Dni Naszych?
- Cały czas współpracuję z kilkoma zespołami m.in. Hunter, ODN, Ankh i nie zamierzam rezygnować z tej współpracy. Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy nie daję rady terminarzowo, ale są to zazwyczaj wyjątki i jakoś sobie z tym radzimy… albo i nie… ale boku sobie przeca nie wyrwę…
- Muzyka, którą Pan tworzy jest niezwykle różnorodna. Każdy może odnaleźć tam coś dla siebie. To właśnie jest klucz do sukcesu?
Nie wiem, czy to klucz… chyba bardziej kombinerki… po prostu gram to, co we mnie siedzi. Moim zdaniem, w muzyce najważniejsze są emocje. Właściwie muzyka to język emocji. A przecież każdy z nas przeżywa chwile spontanicznej radości, jakiś czas później dopada nas gniew lub smutek, zakochujemy się, przeżywamy rozpacz… jak to w życiu, pełen wachlarz i gama „kolorów”. I tak chyba też jest z moim „podejściem” do muzyki.
- Jest Pan niezwykle aktywnym muzykiem, który może pochwalić się współpracą z wieloma znanymi artystami, licznymi koncertami nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Kilkakrotnie wygrał Pan plebiscyt Złotego Bączka, czyli nagrodę publiczności Przystanku Woodstock. Czuje się Pan spełniony i doceniany jako artysta?
- Te wspaniałe wyróżnienia i nagrody dają ogromnego „kopa” i motywację do dalszej pracy. Tak jak i koncerty, czyli bezpośredni kontakt ze słuchaczami, dają ogromną satysfakcję i energię. Nie ukrywam, że dzięki temu wszystkiemu czuję się bardziej bardziejszy, ale na szczęście do spełnienia jeszcze mi daleko. Cały czas siedzi we mnie niepokój i „głosy w głowie”, które rozkazują grać dalej, tworzyć, burzyć, budować !!! ![]()
- Niebawem, bo już 19 marca odbędzie się Pański koncert w Szczecinie. Dlaczego warto tam być?
??? Nie wiem… Sam się dziwię tym, którzy przychodzą na moje koncerty… przecież można tyle wspaniałych rzeczy pooglądać w tym czasie w telewizji… (śmiech)
OCZYWIŚCIE ZAPRRRRRASZAM NA KONCERT!!! BĘDZIE MASSSSSSAKRA, POGO, MŁYN, WĘŻYK I KRWAWA JATKA!!! I postaram się być miłym i uśmiechniętym prowadzącym… bez przerw na reklamę!!!
- Dziękuję Panu za rozmowę i życzę powodzenia.
- Dziękuję również. Pozdrawiam Wsjech!
Czytaj także:
Już w najbliższy piątek (18.11) w Domu Kultury Słowianin, odbędzie się koncert My Riot promujący pły...
Zamek Książąt Pomorskich zaprasza na koncert "Rosyjskie arie, pieśni i romanse". Artyści ...
Już dziś we Free Blues Clubie zapanuje muzyka rockowa. Wszystko za sprawą szczecińskich muzyków - Da...













