Często słyszę: „Nie dziwi mnie już nic”. Czy to oznacza odgórną akceptacje dla wszelkich zachowań? Aprobatę czynów, jakby się wydawało, zabronionych? Tolerancje na przejawy niewychowania, braku ogłady?
Można? Niestety tak!
Mnie dziwi wiele rzeczy. W ostatnim czasie najbardziej zdumiewa zachowanie studentów. Normą stało się wychodzenie z sali podczas trwania zajęć, nagminne spóźnianie, nieustanne prowadzenie rozmów czy nawet jedzenie podczas wykładów lub ćwiczeń, korzystanie z telefonów.
Czy tak można? Okazuje się, że tak. Zawsze wydawało mi się, że status studenta do czegoś zobowiązuje. Myślałam, że na studia dostają się najlepsi. Dla mnie były one zawsze marzeniem. Marzenie się spełniło, jednak odkąd odwiedzam mury uniwersytetu, zrewidowałam swoje poglądy.
Savoir vivre studenta
Kiedy w Google wpisałam hasło „savoir vivre studenta”, w wynikach wyszukiwania pojawiła się ogromna ilość stron, chętnych do odpowiedzi na moje zapytanie. „Uczelniany savoir vivre”, „Kurs dla studentów” „Podstawy savoir vivre i etykiety” ”, „Polscy studenci będą się uczyć savoir-vivre’u” i wiele innych tytułów. Pocieszyło mnie to, że problem braku ogłady wśród studentów jest przez wielu zauważany. Smutny jest jednak fakt, że zachowanie młodych spowodowało powstanie takich zasad. Żakom trzeba mówić, jak należy ubrać się na egzamin, jak właściwie zwracać się do wykładowcy czy co zrobić z telefonem w czasie zajęć. Studenci powinni to wiedzieć, a nie się tego dowiadywać. Nie powinno być potrzeby ich upominania i korygowania ich zachowań. Nie powinno…
Co złego to… oni
Zapach kawy, słodkiej bułki, odgłosy rozmów, dźwięczny śmiech.. nie, to nie opis kawiarnianej, ale uniwersyteckiej atmosfery. Dodajmy – w trakcie zajęć. Studenci całą swą postawą okazują brak szacunku względem nie tylko wykładowców, ale i tych współstudentów, którzy chcą czerpać wiedzę pełnymi garściami. Nie potrafią uszanować powagi miejsca i chwili. Notorycznie przychodzą spóźnieni na zajęcia, przerywając monolog prowadzącego. Nie przypuszczają też jak ciągłe wychodzenie z sali w trakcie wykładu przyprawia o złość (zapewniam, że nawet najbardziej opanowanego) wykładowcę. Jak już usiadłeś, to siedź.
Jak raczyłeś przyjść, to nie gadaj
To chyba jednak gwar rozmów najbardziej utrudnia prowadzenie zajęć i przyswojenie chociażby minimum ich treści. Gadatliwość to najgorsza przywara studentów. Gadają na okrągło. Zwrócenie im uwagi skutkuje na krótko. Gdzie kultura osobista, dobre wychowanie? Jestem pełna podziwu dla wykładowców, którzy zachowują spokój wobec takiej arogancji. Nęci mnie myśl, że może na uczelnię warto wprowadzić kary cielesne.
Halo? Jestem na wykładzie…
Komórki. Posiadają je chyba wszyscy studenci, ale nie wszyscy potrafią się nimi obsługiwać. A może to nie kwestia umiejętności czy ich braku, a umysłowej ułomności? Kusząca perspektywa. Telefony mają być podczas zajęć wyciszone/wyłączone, to chyba wymóg oczywisty dla wszystkich. A jeszcze bardziej logiczne jest, że w trakcie zajęć nie odbiera się połączeń. Wszystko to wydaje się całkowicie zrozumiałe, okazuje się jednak takim nie być. Bo jak tu wytłumaczyć Lady Gagę czy Rihannę śpiewającą na wykładzie i następujący po tym „szept” pod ławką?
„Dziwny jest ten świat…”
Dziwi mnie wiele rzeczy. Mam nadzieję, że nigdy się do nich nie przyzwyczaję. Wierzę, że moje zdumienie i oburzenie na te dziwactwa będą towarzyszyć mi nieprzerwanie. Mówi się o znieczulicy, jako chorobie społeczeństwa. Chcę wierzyć, że nigdy na nią nie zachoruję.
Foto by Gaudenlife
Tekst Beata Głowa
Czytaj także:
Walka o przyszłych studentów trwa. Uczelnie organizują dni otwarte, zachęcają, reklamują, promują...
Cierpliwość? Wyrozumiałość? Coraz mniej ich na drodze. Kierowcy wciąż gdzieś się śpieszą. Niezmienni...
Rosjanie już zrezygnowali ze zmiany czasu. Czy słusznie to się okaże, natomiast my w dalszym ciągu b...













