Na co komu zmiana czasu?

Rosjanie już zrezygnowali ze zmiany czasu. Czy słusznie to się okaże, natomiast my w dalszym ciągu będziemy przestawiać zegarki dwa razu w ciągu roku. Jaki wpływ ma „ta godzina mniej”...

Rosjanie już zrezygnowali ze zmiany czasu. Czy słusznie to się okaże, natomiast my w dalszym ciągu będziemy przestawiać zegarki dwa razu w ciągu roku. Jaki wpływ ma „ta godzina mniej” przy zmianie na czas letni  na przeciętnego człowieka?

Niedziela, 27 marca 2011. Postanowiłam wstać godzinę wcześniej, aby przed pracą zdążyć jeszcze nadrobić zaległości w nauce. Pełna energii zabieram się za wyznaczone zadania, tymczasem w radiu słyszę nieciekawą dla mnie  informację o tym, aby pamiętać, że spaliśmy godzinę krócej. Jak co roku, kompletnie o tym fakcie zapomniałam. Przestawiam zegarek i zamiast do nauki spieszę się do pracy. Odczuwam „brak godziny” przez cały dzień. Ta niedziela nie zapisuje się dobrze w mojej pamięci.

Poniedziałek, 28 marca 2011. Z wyjątkowym „bólem” podnoszę się na zajęcia. W autobusie i na uczelni widzę zaspane twarze, paru osób nawet nie ma. Widocznie nie tylko mi brakuje tej „aż jednej godziny” snu więcej. Przez cały dzień boli mnie głowa i  wydaje mi się, że jestem jakaś „rozbita”. Na szczęście nie jestem sama i nie tylko mój zegar biologiczny nie może się dostosować do zmiany czasu.

Skąd to całe zamieszanie?

Jako pierwsi przesunięcie wskazówek zegara zastosowali Niemcy podczas pierwszej wojny światowej. Miało to służyć zaoszczędzeniu energii elektrycznej. W Polsce po raz pierwszy zmieniono czas na letni w okresie międzywojennym. Obecnie, od 2000 roku Unia Europejska ustaliła jedną datę na przestawienie zegarów dla wszystkich jej krajów. Czas letni zaczyna się w ostatnią niedzielę marca, a kończy się w ostatnią niedzielę października. Pomimo, że obecnie łatwo obliczyć datę kiedy trzeba przestawić zegarek, gdyby nie pomoc mediów, wszędzie bym się spóźniała.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o …. pieniądze!

W około siedemdziesięciu państwach na świecie przesuwa się wskazówki zegara i „traci godzinę”. Skoro w tylu krajów jest to stosowane, musi przynosić to jakieś korzyści, a nie jedynie moje niewysypianie. Głównym celem jego funkcjonowania jest to, że dzięki zmianie czasu lepiej wykorzystujemy światło słoneczne i oszczędzamy energię. Wiele osób podchodzi do tego jednak sceptycznie. Według badań przeprowadzanych w USA zużycie energii zmniejszyło się średnio o 1 punkt proc. dziennie, ale w jednym ze stanów wzrosło, ze względu na intensywniejsze używanie klimatyzatorów. Zmiana czasu wiąże się z problemami na przykład na kolei (aby jeździć zgodnie z rozkładem, pociągi zmuszone są stanąć raz w ciągu godziny, co przy kolejnej zmianie skutkuje opóźnieniem). A co ze zmniejszeniem produktywności pracowników? Straty w tej kwestii ciężko oszacować.

Czy to na pewno ma sens? Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew postanowił, że jego kraj w tym roku po raz ostatni przesunął zegarki w związku ze zmianą czasu. Ujął to w słowach: „Nie będziemy przechodzić na czas zimowy. Jeszcze ten jeden raz doświadczymy nieprzyjemności, bo przejście na czas latni to skrócenie snu o godzinę, ale potem wszystkie nieprzyjemności się skończą”. W Japonii także nie obowiązuje zmiana czasu na letni. Tak więc wydaje się, że można się bez tego obejść. Czy oszczędność energii wydaje się tak duża, że rekompensuje chaos w komunikacji i nasze złe samopoczucie? Nie pozostaje nic innego jak wierzyć w to i z uśmiechem na twarzy pokonać tę chwilową niedyspozycję.

Foto by steve.grosbois

Czytaj także:

avatar

O Marta Porzycka