„Tacy właśnie jesteśmy, dziś w nocy będziemy tu razem” – fragment piosenki „No bad blood”

Fakt, iż portugalski zespół More Than a Thousand już po raz trzeci zawitał w Szczecinie nie wpłynął w żaden sposób na frekwencje rosnącą z każdym ich kolejnym przyjazdem. Ten stosunkowo...

Fakt, iż portugalski zespół More Than a Thousand już po raz trzeci zawitał w Szczecinie nie wpłynął w żaden sposób na frekwencje rosnącą z każdym ich kolejnym przyjazdem. Ten stosunkowo młody, (lub aż) bo zaledwie 10 letni zespół z małej miejscowości położonej na południe od Lizbony zyskał sobie fanów na całym świecie.

Osiągnięcia takie jak supporty zespołów 30 seconds to Mars, Slayer czy Papa Roach oraz częste europejskie trasy dla zespołu wydanego przez małą portugalską wytwórnię są całkiem sporym osiągnięciem. Mają na koncie 3 płyty oraz liczne epki, które nagrywali m.in. w takich sławetnych miejscach jak szwedzkie studio Toteknik w Umea, gdzie powołano do życia płyty sław pokroju Poison the Well czy Cult of Luna. Ich ostatni album „Make friends and enemies” zyskał światowe uznanie, a zagrali u nas w ramach 14 odsłony cyklicznej imprezy Wake The Dead w klubie Kontrasty. Byli wspierani przez szczeciński zespól Scylla oraz berlińskie Constelations.

Przywara Szuwara

Jak to zwykle w Kontrastach bywa, impreza zaczęła się od opóźnienia wynikającego z szeregu spraw niezależnych od artystów, lecz bardziej organizatorów. Od godziny 18 zaczęli powoli pojawiać się pierwsi goście, podczas gdy zespoły nagłaśniały się na scenie z pomocą nadwornego kakofonika Szuwara. Stoiska z merchem zostały sprawnie rozłożone i pozostało już tylko wyczekiwać na pojawienie się pierwszych występów.

Debiutancki występ Scylli

Na pierwszy ogień wystąpił debiutujący zespół Scylla, zapowiedziany jako zręczne połączenie elektroniki z brutalnym metalcorem. Formacja ta składa się z jednostek grający w zespołach, takich jak Angelreich, Dead on time czy Chiave. Pierwsze dźwięki zapowiadały elektroniczną gratkę, która niestety z każdym dalszym numerem coraz bardziej została zagłuszana przez dźwięki gitar. Ciekawym zabiegiem okazał się cover zespołu Deftones z wykrzyczanym vocalem, niemniej jednak całość, jakkolwiek zagrana poprawnie okazała się mniej świeża niż zapowiadano.

Niemiecki ordnung – berlińskie Constellations

Dość zręcznie na scenę wskoczyła druga kapela, która po krótkim czasie zaczęła swój performance [ang. występ]. Odwrotnie niż zakładano w przypadku zespołu Scylla, nasi sąsiedzi byli z góry skazani na brak świeżości w związku z faktem, że ich rodzimy kraj wydał już całą rzeszę zespołów grająca metralcore. Materiał przez nich zaprezentowany, zagrany jak to na niemiecką precyzję przystało, wypadł wręcz matematycznie poprawnie oraz całkiem przystępnie i jak na wszystko, co już było możliwe do zagrania dość bujająco. Nie zniechęcił nawet brak odzewu ze strony publiki, a fakt, iż był to dopiero drugi występ na żywo chłopaków z Constellation, tylko wzmocnił ich w oczach innych.

More Than a Thousnad – klasa sama w sobie

Kiedy przyszedł czas na gwiazdę wieczoru, publika od razu prężniej zaczęła przybywać pod scenę. Tu oczywiście nie mogło być zawodu i od pierwszego kawałka nikt nie zamierzał się oszczędzać. Brutalna, ale pozytywna energia łechtała obecnych pod sceną, gdzie okazało się, że nawet sufit znajduje się za nisko. Materiał zaprezentowany przez grupę, w związku z faktem obecności nowego perkusisty, ograniczył się prawie w całości do pieśni z ostatniej płyty. Parę ekscesów w stylu zerwanej lampy sufitowej czy przepychanki z ochroniarzami z polskimi standardami podejścia do publiki, na moment osłabiły energię, którą skutecznie charyzmatyczny vocalista Vasco Ramos przywoływał na scenę z powrotem. Nie odbyło się bez lekko już przyblakłego wall of death [ang. ściany śmierci] i od sztandarowego bisu z piosenką z jednej  pierwszych EP, który podkręcił znacznie klimat imprezy. Podsumowując, występ po raz kolejny nie sprawił zawodu i każdy z obecnych zadeklarował się pojawić na kolejnym jeśli by do niego doszło.
Raz jeszcze zespół potrafił obudzić pokłady pozytywnej energii, której na co dzień w Szczecinie bardzo brakuje. Całość zakończyła się wspólnym zdjęciem zespołów przed klubem oraz bardzo miłym podsumowaniem wieczoru przez grupę na ich profilu facebookowym:
Awesome show once again in szczecin! we have some true friends here! thank you!

Czytaj także:

avatar

O Aleksandra Jedrzejewska