Zabawa ruszyła i to na całego, ponieważ wczoraj, już od godziny 16.00 na studentów czekały, albo też raczej czekać miały imprezy poprzedzające szczecińskie Juwenalia 2011. Mowa oczywiście o Przeglądzie Kapel Studenckich i Projekcie P.I.W.O. Czy oba wydarzenia spełniły oczekiwania? Jakie były mocne i słabe strony obu imprez? O tych i jeszcze kilku innych rzeczach przeczytacie poniżej.
CZĘŚĆ I – PRZEGLĄD KAPEL STUDENCKICH W RAMACH SZCZECIŃSKICH JUWENALIÓW 2011
Niewtajemniczonym przypominam, że tegoroczna edycja przeglądu miała miejsce w Centrum Kultury Studenckiej PINOKIO. Planowy start imprezy – godzina 16. Jednak żeby za pięknie nie było, lekkie obsunięcie czasowe niestety musiało nastąpić, ale o tym trochę później. Zacznijmy może od początku. Biorąc po uwagę moje nagminne spóźnianie się i niewyrabianie na czas, postanowiłam na miejsce całej imprezy przybyć odrobinę wcześniej. Mimo padającego deszczu, który już od początku nie był moim sprzymierzeńcem, w duchu mówiłam sobie: na pewno będzie fajna zabawa! Na wejściu otrzymałam jednak reprymendę od pracownika lokalu, zapewne tzw. złotej rączki, ponieważ nieświadoma wykonywanych przez niego prac remontowych przed wejściem do klubu pędziłam do drzwi głównych. Niestety, w dość niegrzeczny sposób odesłano mnie do wejścia obok, które jak wtedy sądziłam, jest dla kapel. Pospiesznie wnoszących instrumenty i cały potrzebny sprzęt! A może zamiast chamstwa wystarczyło powiesić miłą dla oka kartkę?! Udało mi się wejść do środka (wstęp na imprezę był całkowicie darmowy) i ponownie powtórzyłam słowa: będzie fajnie! Mimo, że było już kilka minut po 16, przygotowania wciąż trwały, zarówno na scenie, jak i pod nią. Nie sposób było przeoczyć członków niektórych kapel – zdecydowanie wyróżniali się swoim wyglądem, w końcu dobry image sceniczny to podstawa! Zapatrzona w tych przygotowujących się do śpiewu i gry młodych ludzi, starających się zwalczyć tremę na wszelkie możliwe sposoby, przesiedziałam godzinę. Zegar wskazywał 17, ale nadzieje na start rosły, bowiem pierwszy zespół zaczął stroić instrumenty. Udało się – na scenę wszedł prowadzący imprezę, powitał dość liczną publiczność i wyjaśnił kilka zasad przeglądu. Po pierwsze: zespoły walczyły o występ na wielkiej scenie Juwenaliów podczas finałowego koncertu w sobotę, 21 maja. Po drugie: o tym, komu przypadnie to w zaszczycie, zadecydować miało jury: przedstawiciele samorządów US oraz ZUT, a także manager Pinokia. Swoje muzyczne umiejętności zaprezentować miały takie zespoły jak: Element, Piece of Cake, But Pana Much, ThermiT, Pół Całego Ketchupu, Hellawake, Element Dekoracyjny Miasta, SQH, Chilla. Pierwszy zespół rozpoczął grę i zaczęło robić się naprawdę fajnie. Rozpiętość i różnorodność gatunkowa, jaką wczoraj pochwaliły się kapele, była naprawdę ogromna. Niektórym zespołom udało się nawet porwać do tańca zdecydowaną większość zgromadzonych – w tym wypadku faworytem była kamieńska grupa But Pana Much, frontman kapeli został nawet wzniesiony na rękach! Zadziwiający repertuar zaprezentował zespół SQH, usłyszeć można było lekko zakurzone i zapomniane już poniekąd piosenki, jak: Ogórek, Agnieszkę czy Lato. Myli się jednak ten, kto sądzi, że nie można ich zaśpiewać w iście hardrockowym stylu. Czarnowłosa wokalistka „Skuchy” zdecydowanie dała czadu! Z mocnych gitarowych brzmień w czysto hip-hopowe przeniósł publiczność zespół Element Dekoracyjny Miasta, jedyny, który podczas przeglądu reprezentował ten gatunek.
Ostatecznie, decyzja o tym, kto będzie wielkim zwycięzcą wieczoru, zapadła po ostatnim występie, ok. 21:30. Większość publiczności przeszła już pod akademik „Kordecki”, a w klubie zostały coraz bardziej zestresowane zespoły. Intensywne przygotowania i próby do sobotniego występu musi rozpocząć, wyłączając oczywiście czas na świętowanie wygranej, zespół… Chilla. Chłopaki są ze Stargardu Szczecińskiego, grają muzykę z pogranicza bluesa i rocka, i na tle niektórych raczkujących jeszcze kapel wypadają dość dobrze, grają ze sobą bowiem od 2008 roku. I mimo, że gorąco kibicowałam i trzymałam kciuki za inny zespół, to myślę, że Chilla doskonale wpasuje się w klimat sobotnich koncertów, na których zagrają m.in.: Akurat i Hurt
CZĘŚĆ II – PROJEKT P.I.W.O.
Z klubu Pinokio biegłam szybko pod akademik „Kordecki”, gdzie ok. 21 rozpoczynał się Projekt P.I.W.O. light show, a mówiąc prościej: animacje świetlne z wykorzystaniem okien budynku. Padał rzęsisty deszcz, wiał wiatr i było zimno, ale ilość ludzi jaką przyciągnął pokaz, przerósł wszelkie oczekiwania. Mokrzy, z aparatami lub telefonami w dłoniach, tłoczyli się na chodnikach, trawnikach, dosłownie wszędzie. Ci wygodniejsi i mniej odporni na deszcz postanowili przybyć samochodami. Ludzi jednak było tak dużo, że auta postanowili parkować na… prawym pasie ronda! Sytuację starała się opanować policja, która przez cały czas krążyła, ale nie do końca radziła sobie z tym chaosem. Ale wrócę do samego pokazu, który okazał się być naprawdę spektakularny. Wykorzystanie różnokolorowych świateł i odpowiednio dopasowanej muzyki sprawiło, że mogliśmy zobaczyć np. scenę z bajki Król Lew. Wyświetlone zostały również takie postaci jak: Adam Małysz i jego zwycięski skok, Kubuś Puchatek czy Mario… było co oglądać! Mam ogromną nadzieję, że taki pokaz odbędzie się w Szczecinie jeszcze nie raz. Mokra, zmęczona, ale mimo wszystko z uśmiechem na ustach mogłam sobie powiedzieć: Było naprawdę fajnie! W moim przypadku zdecydowanie potwierdziła się reguła: Co się źle zaczyna, to się dobrze kończy!
Udanej i przede wszystkim suchej juwenaliowej zabawy!
Czytaj także:
Uniwersytet Szczeciński dostanie 51 mln zł na utworzenie Centrum Transferu Wiedzy i Innowacji dla Se...
Jak pewnie zdążyliście się zorientować w poniedziałek zaczęła się kalendarzowa wiosna, której pier...
Znasz języki obce? Masz dużą szansę na zdobycie pracy i wyższe zarobki. Według badań, pracownicy wła...













