Juwenalia, dzień drugi – scena reggae

Za nami drugi dzień tegorocznych Juwenaliów. Po rockowych szaleństwach przyszedł czas na scenę reggae – muzyki szczęścia, radości i miłości. Czy takie emocje zapanowały wśród studentów? Czy koncert był godny...

Za nami drugi dzień tegorocznych Juwenaliów. Po rockowych szaleństwach przyszedł czas na scenę reggae – muzyki szczęścia, radości i miłości. Czy takie emocje zapanowały wśród studentów? Czy koncert był godny zapamiętania? A może potwierdzi się reguła, że z dużej chmury mały deszcz? Odpowiedzi na pytania znajdziecie w naszej relacji. Zapraszamy!

 

Przez niekorzystne warunki atmosferyczne na teren Łasztowni i miasteczka studenckiego dotarłyśmy z godzinnym opóźnieniem. Należy zaznaczyć, że koncert tego dnia był niebiletowany. Każdy mógł więc wejść dzięki legitymacji studenckiej. Na miejscu okazało się, że koncert jeszcze się nie zaczął – jak później się okazało, przez pogodę. Na szczęście jedynym parasolem tego wieczoru był zespół  PaRasSol. Zaprezentował się ok. godz. 20. 20. Pod sceną można było zobaczyć jedynie parę rzędów publiczności, która dobrze nastrajała się na późniejszy wieczór. Zespół z Solca Kujawskiego zagrał m.in. takie utwory jak Kolorowy świat czy Reggae na piaskach. Najbardziej żywiołowo zagrali jednak na wywołanym bisie piosenką Kochaj bliźniego. Nie wiedzieć czemu, wokalista Paweł Pietkiewicz dopiero na sam koniec nawiązał kontakt z publicznością i zaczął przechadzać się po scenie. Podczas występu obsługa zaczęła odsłaniać telebimy. Tak, prawdziwa zabawa miała się dopiero rozkręcić. O 21 prowadzący ogłosił przerwę tzw. coffee time. Dla nas była to dobra okazja, by zwiedzić teren Łasztowni, na którym po raz pierwszy odbyły się tegoroczne Juwenalia.

Magiczny teren Łasztowni?

Juwenalia odbyły się na terenie Łasztowni, dało to wiele nowych możliwości – imprezy mogą trwać do późnych godzin nocnych, a miejsca do tańca i szaleństw jest zdecydowanie więcej niż w Amfiteatrze. Organizatorzy zapewniali magię i tajemniczość miejsca. Oprócz widoku na pięknie oświetlone Wały Chrobrego magii nie wyczułyśmy. Naszą uwagę – psując całość- zwróciły niesamowite ilości śmieci, które zostały niesprzątnięte po środowym koncercie. W rozmowie z obsługą dowiedziałyśmy się też, że są kradzione banery. Na miejscu zobaczyłyśmy sporą ilość budek z jedzeniem, obowiązkowym zimnym piwem a także gorącą kawą, by rozgrzać się w tę chłodną noc. Ceny na szczęście były adekwatne do portfela studenta. Siedząc w ogródku piwnym zauważyłyśmy dwa namioty sferyczne o powierzchni 300 m2. W środku słyszałyśmy całkiem niezłą housową muzykę. Tłumów nie było od początku. Najwięcej osób przychodziło potańczyć w przerwach między koncertami. Przerwy trwały po 20 minut. Po przerwie usłyszałyśmy pierwsze dźwięki, poszłyśmy więc zająć dobre miejsca pod sceną. Nie ukrywamy, że na koszaliński zespół czekałyśmy od początku.

male 400x3002 Juwenalia, dzień drugi   scena reggae

Miłość do muzyki to muzyka o miłości

Zespół Raggafaya okazał się wulkanem energii. Gromadził coraz większą publikę wabioną cudownym brzmieniem. Tańcom i śpiewom nie było końca. Wokalista Hauka od razu złapał świetny kontakt z publicznością. Jak sam twierdził, uwielbiają Szczecin i zajrzą tu na pewno nie raz. Podczas występu usłyszeliśmy takie piosenki jak Miłość do muzyki, Dźwiękoszczelni, Cała sala, Rewolucja. Prawdziwym hitem okazali się Bakagenci – żywiołowy utwór z łatwo wpadającym w ucho refrenem, który śpiewali wszyscy. To jeden z lepszych występów tego wieczoru. Wielki ukłon w stronę chłopaków – zrobili ze Szczecina istną stolicę Jamajki!

Habakuk & King Lover

Habakuk – jeden z najbardziej wyczekiwanych wykonawców wczorajszego wieczoru. Zjawił się w powiększonym składzie. Koncert swoim niezwykłym głosem ubarwiał King Lover. Pojawiło się dużo utworów z najnowszej płyty zespołu, a także stare kawałki, znane chyba wszystkim. Rozczochrany łeb, Miasto, Rasta trans wprowadziły wszystkich studentów w niezwykły klimat. Całość urozmaicały wyświetlane na telebimach animacje. Niezwykłą atmosferę było widać, słychać i jak na raggae przystało… czuć.

Otwieram wino ze swoją dziewczyną

Największa liczba osób (i tak nieporównywalna ze środowym koncertem) zgromadziła się na występie gwiazdy wieczoru- Sidneya Polaka. Ubrany w gustowny czarny dres, Sidney porwał do tańczenia i wspólnego śpiewania. Niesamowite jest to, że bawiłyśmy się z osobami których nie znamy, wolność, poczucie wspólnoty braci studenckiej to coś, co trzeba poczuć samemu. Tekst piosenek Przemijamy, Chorwat, Chomiczówka, Otwieram wino zna chyba każdy. Zafundował nam skondensowany eliksir szczęścia. Zachęcał też pozostania na kolejny występ – zespołu Bethel. Niestety tłum zmęczonych ludzi kierował się ku wyjściu. My również. Mimo doskonałej muzyki i  genialnej piosence Zabrali mi skrzydła, której słowa trafiają w serce, wygrało zmęczenie i bolące od ciągłego skakania nogi. Ten wieczór z pewnością przejdzie do niezapomnianych. A w głowie wciąż rasta trans, reggae dance, positive news, reggae luz!

 

Kto był wczoraj na Łasztowni, ten wie, że trudno było ustać w miejscu. I nie chodzi tu oczywiście o teren ogródka piwnego, przy którym na szczęście kolejki były o wiele mniejsze niż w środę. Świetne zespoły, żywiołowa muzyka, niesamowity klimat towarzyszył wszystkim od samego początku. Nie wystraszyły nas chwilowe komplikacje pogodowe, bo jak widać, z dużej chmury mały deszcz. Pozytywne dźwięki porwały wszystkich do wspólnej zabawy. Mamy nadzieję, że pozytywne przesłanie reggae będzie Wam towarzyszyło do końca Juwenaliów. Kto nie był, niech żałuje!

Małgorzata Miszczuk i Magdalena Idzińska

cc Juwenalia, dzień drugi   scena reggae Foto: Luiz Fernando / Sonia Maria

Czytaj także:

Tagi:
avatar

O redakcja

Redakcja ArcyPortalu to zespół dziennikarzy-studentów, którzy z wielkim zaangażowaniem piszą artykuły o wszystkim co szczecińskie i studenckie.