Muzyka, śpiew, światło i… duchy?

Coroczne koncerty na cmentarzu centralnym, wspominające tych, co nie powrócili z morza stały się tradycją artystów z Opery na Zamku. Tym razem zagrali i zaśpiewali „Pieśń o Ziemi” Gustava Mahler’a....

Coroczne koncerty na cmentarzu centralnym, wspominające tych, co nie powrócili z morza stały się tradycją artystów z Opery na Zamku. Tym razem zagrali i zaśpiewali „Pieśń o Ziemi” Gustava Mahler’a.

Czy muzyka poważna jest dla każdego? Ja do tej pory kojarzyłam ją sobie jedynie z nudnymi koncertami, na które kazano mi przychodzić w czasach szkoły podstawowej. Z reguły wolę skakać w pogo niż siedzieć w filharmonii. A jednak czasem warto wybrać się na coś nowego, innego. Piątek (10.06.2011), godzina 22.00. Powoli robi się ciemno, a na cmentarzu powoli płynie muzyka i rozbrzmiewa śpiew – opowieść mówiąca o życiu, raz w sposób bardziej radosny, raz smutniejszy. Całe połączenie miejsca, muzyki i światła skłania do przemyśleń nad tym.

Wstępu słów kilka

Gustav Mahler, jak wielu innych kompozytorów, jest współcześnie bardziej popularny i doceniany niż za życia. „Pieśń o Ziemi” powstała w roku 1908, w pełnym zawirowań okresie życia autora. Jego ostatnia VIII Symfonia była ogromnym sukcesem, jednak odczuwał lęk przed napisaniem kolejnej. Dla wielu artystów nad IX Symfonią ciążyło swoiste fatum- była ich ostatnią (Beethoven, Schubert, Dworzak, Bruckner). Chcąc przechytrzyć los, stworzył coś nietypowego – „Pieśń o Ziemi”. Opowieść o bólu istnienia, samotności, urodzie życia i jego pięknie. Teksty śpiewane pochodzą ze zbioru „Fletnia chińska”, a przetłumaczył je Hans Bethge.

Koncert rozpoczął się z lekkim opóźnieniem, ale za to z doskonałym wprowadzeniem dyrygenta Piotra Deptucha. Wprowadził on zgromadzonych w klimat dzieła Mahlera oraz pokrótce opowiedział o każdej z sześciu części. Soliści, Katarzyna Hołdysz (mezzosopran) oraz Przemysław Borys (tenor), śpiewali w języku niemieckim, a tłumaczenie wyświetlało się na planszy.

Wyjątkowe sześć części

1.  Pieśń biesiadna o ziemskiej żałości (fragment)

„Kiedy troska nadchodzi, pustoszeją ogrody duszy, a radość i śpiew więdną i umierają. Mroczne jest życie, mroczna jest śmierć.”

2. Samotność jesienią (fragment)

„Dużo płaczę w mojej samotności. Jesień w moim sercu trwa już zbyt długo. Słońce miłości, czy nigdy już nie zaświecisz, aby delikatnie osuszyć moje gorzkie łzy?”

3. O młodości (fragment)

„W domku siedzą przyjaciele, pięknie ubrani, piją, gawędzą, niektórzy piszą wiersze.”

„W lustrze wody sadzawki wszystko odbija się cudownie jak w zwierciadle.”

4. O piękności (fragment)

„O, zobacz, jacy piękni młodzieńcy tam, wzdłuż brzegu, jadą na rączych  koniach, błyszcząc w dali jak słoneczne promienie!”

„(…) A najpiękniejsza dziewczyna posyła za nimi długie spojrzenie tęsknoty. Jej dumna postawa jest tylko pozorem. W jej wielkich płonących oczach, w głębi gorącego spojrzenia, jej drżące serce wciąż rozpacza.”

5. Pijany wiosną (fragment)

”I znowu napełniam mój kielich i piję aż do dna. I śpiewam, aż księżyc zaświeci na czarnym niebie! A gdy już dłużej nie mogę śpiewać, układam się do snu. Co mnie wiosna obchodzi? Pozwólcie mi być pijanym!”

6. Pożegnanie (fragment)

„Umiłowana ziemia wszędzie kwitnie wiosną i zielenią. Na nowo! Wszędzie i wiecznie błękitne niebo świeci daleko! Wiecznie… wiecznie…”

Melancholia

Muzyka i słowa skłaniają do refleksji, nad którymi jednak nie mogłam się do końca skupić, gdyż po godzinie siedzenia na dworze zmarzłam. Dopiero wtedy zrozumiałam, dlaczego przy wejściu ludzie nieśli ze sobą na koncert koce. Czasami gryzły komary, jednak słuchanie muzyki poważnej w plenerze jest zupełnie inne niż w pomieszczeniu. Muzyka, śpiew, światło… a dokoła groby. Czy może być lepsze miejsce na przemyślenia nad ulotnością życia?

 

P1060598 400x300 Muzyka, śpiew, światło i... duchy?

Czytaj także:

avatar

O Marta Porzycka