Nazwisko Martyny, studentki socjologii, od pół roku widnieje w banku dawców fundacji DKMS. Dziewczyna marzy o uratowaniu komuś życia.
Jak zostać potencjalnym dawcą komórek macierzystych?
To bardzo proste. Wystarczy być pełnoletnim i zarejestrować się na stronie fundacji DKMS (dkms.pl), po jakimś czasie listonosz dostarczy paczkę z zestawem patyczków do pobierania próbek śliny, instrukcją oraz formularzem, na podstawie którego zostanie wystawiona karta dawcy. Kiedy wykonamy wszystkie czynności odsyłamy jej zawartość. Można również przelać na konto fundacji 120 złotych, które pokryją koszty badań genetycznych naszych próbek. Później trzeba już tylko czekać na kartę i mały czerwony puzel – symbol dopasowania dawcy i biorcy. I tak stajemy się potencjalnym dawcą komórek macierzystych.
Już na zawsze?
Można oczywiście zrezygnować w dowolnym momencie np. ze względu na chorobę. Jeśli tego nie zrobimy do 55 roku życia będziemy na liście potencjalnych dawców.
Jakie są obowiązki posiadacza karty?
Przede wszystkim związane z dostarczeniem aktualnych danych osobowych fundacji. Dotyczy to zwłaszcza młodych mężatek, które zmieniły nazwisko. Trzeba pamiętać, że ktoś czeka na naszą pomoc i przez nieaktualny numer telefonu w kwestionariuszu możemy zaprzepaścić czyjąś szansę na zdrowie. Dla kobiet najważniejsze jest powiadomienie fundacji o ciąży i planowanym czasie porodu. Jeszcze przez pół roku po urodzeniu dziecka kobieta nie będzie brana pod uwagę, jako dawca.
A przywileje?
Przywilej jest jeden, za to ogromny. Każdy potencjalny dawca może zostać realnym i podarować komuś zdrowie, a nawet życie. Nie ma na świecie większego przywileju i wspanialszego uczucia.
Jak wygląda proces pobierania komórek?
Istnieją dwie metody. Pierwsza to pobranie z krwi, na każdym ramieniu dawca ma założone dojścia żylne i przez nie przepływa krew, z której za pomocą specjalnego urządzenia wytrącane są komórki macierzyste. Z jednej ręki krew wypływa, drugą wraca. Ta metoda stosowana jest u ok. 80 % dawców. Drugi sposób wiąże się z zabiegiem pod pełną narkozą i pobieraniem szpiku kostnego z kości biodrowej. W tym przypadku trzeba spędzić w szpitalu trzy dni.
Nie boisz się zabiegu pod narkozą?
Skłamałabym mówiąc, że się nie boję. Narkoza zawsze mnie przerażała, bo jeszcze nigdy nie byłam poddana jej działaniu. Myślę, że każdy ma podobne obawy, kiedy sztucznie się go usypia, ale pewności dodaje mi fakt, że znieczulenia stosowane są od wielu lat i są całkowicie bezpieczne.
Tym metodom towarzyszy ból?
Pierwsza jest właściwie bezbolesna, dla osób oddających krew to jak rutyna. Po chirurgicznym pobraniu szpiku ból porównywany jest do uderzenia biodrem w kant stołu. Właściwie nie można mówić o jakiś fizycznych cierpieniach. Wstyd nawet się na nie uskarżać, kiedy pomyśli się o zmaganiach z chorobą biorców.
Śledzisz działania fundacji?
Tak, regularnie na facebooku. Jestem dumna z każdej kolejnej osoby, która zostaje dawcą. Na przykład w zeszłym tygodniu dopasowano aż pięć par. To pięć szans na zdrowie i życie. Dzięki fundacji czuję, że robię coś dobrego, że jestem członkinią rodziny ludzi o wielkich sercach.
Co sądzisz o akcji promocyjnej i piosence „Pomaganie jest trendy”?
Kiedy pierwszy raz usłyszałam ten utwór myślałam, że to żart. Nie uważam tego za udaną inicjatywę. Moi znajomi nie wiedzieli nawet, do czego zachęca rapujący Krzysztof Ibisz i czym zajmuje się DKMS. Bardziej przekonująca i skuteczna była już Doda, która zmotywowała fanów do działania tak, że w krótkim czasie znaleziono w Polsce dwóch dawców dla Adama Darskiego. W innych przypadkach trudno znaleźć jednego we wszystkich krajach, w których działa fundacja.
Zastanawiałaś się nad tym, co będzie, gdy znajdzie się osoba, której możesz pomóc? Nie stchórzysz?
Na pewno nie. Będę najszczęśliwszą osobą na świecie i nie zrezygnuje z takiej szansy. Dzięki oddaniu tego małego kawałka siebie moje życie zyska nowy sens, a ja będę mogła powiedzieć sobie: „świetna robota, jesteś naprawdę dobrym człowiekiem”.
Życzę ci tego z całego serca.
Dziękuję.
Czytaj także:
Adrian Tunowicz: Dzisiaj rozmawiamy z Klaudią, która prowadzi swój fotoblog. Adres fotoblogu to: ...
Czas, byśmy zaczęli traktować zwierzęta po ludzku. Przez ostatnie kilka miesięcy w medi...
Na początku rozmowy, chciałbym zapytać o waszą nazwę. Dobrze wiem, że jest to dla was irytujące pyta...













