Wielu studentów ma prosty plan na życie: skończyć studia, znaleźć pracę, poślubić ukochaną osobę, założyć rodzinę i żyć szczęśliwie aż do śmierci. Czasami zdarza się, że kolejność się odwraca i żacy stają na ślubnym kobiercu.
Malwina i Łukasz poznali się na pierwszym roku polonistyki, na czwartym byli już małżeństwem. Co ich do tego skłoniło? „Miłość. Kochamy się i chcemy być razem. Nie widzieliśmy żadnej różnicy między ślubem teraz a czekaniem z tym do zakończenia studiów. Jesteśmy dorośli, wielu naszych znajomych, którzy nie studiowali już dawno zmieniło stan cywilny. Na razie nie planujemy zakładania rodziny. Na to mamy jeszcze czas.” – opowiada Malwina. Ślub i przyjęcie weselne sfinansowali rodzice, nie wszystko było tak jak sobie wymarzyli, ale nie narzekają, bo sami nigdy nie zorganizowaliby tak kosztownej imprezy. Choć są już małżeństwem nie utrzymują się samodzielnie. „Rodzice pomagają nam tak jak wcześniej. Przesyłają takie same sumy. W końcu, co to za różnica czy jesteśmy stanu wolnego, czy po ślubie? Zawsze będziemy ich dziećmi.”
Na własnym garnuszku
Wiele osób zazdrości komfortowej sytuacji Malwiny i Łukasza. Najczęściej wraz z zawarciem związku małżeńskiego kończy się finansowanie studiów przez rodziców, a to trudna sytuacja zwłaszcza dla przyjezdnych studentów dziennych. Opłaty za mieszkanie i koszty utrzymania zmuszają do podjęcia pracy np. wieczorami lub w weekendy. Z tego powodu najczęściej na ślub decydują się osoby studiujące w trybie zaocznym, dla których łączenie nowych obowiązków z nauką nie stanowi trudności. Studenckie pary marzące o sakramentalnym „tak”, lecz niedysponujące odpowiednim zapleczem finansowym najczęściej odkładają uroczystość.
Problematyczna zmiana nazwiska
Ślub najczęściej wiąże się z przyjęciem przez kobietę nazwiska męża, studentce może to przysporzyć problemów podczas wizyty w dziekanacie. Podstawową kwestią jest zgłoszenie zmiany danych osobowych. Po wprowadzeniu informacji do systemu i wypisaniu podania o nową legitymację studencką zazwyczaj pojawia się kłopot z indeksem. Wymiana na nowy jest właściwie niewykonalna, a już na pewno bardzo trudna, dlatego najczęściej praktykowane jest zwykłe przekreślenie nazwiska panieńskiego i wpisanie nad nim nowego. Obowiązkowo uwiarygodnione pieczątką. „Nadal nie wymieniłam legitymacji. Kiedy ktoś prosi mnie o jej pokazanie nigdy równocześnie nie żąda dowodu, w którym mam już nowe nazwisko. Na pewno przyjdzie moment, gdy będę musiała się zmobilizować i to zrobić.” – mówi Malwina.
Akademik promałżeński
Większość akademików posiada specjalne pokoje przeznaczone dla małżeństw (również z dzieckiem). Nawet, jeśli jeden z małżonków studiuje na innej uczelni para może otrzymać wspólny pokój – wystarczy złożyć odpowiednie podanie do osoby kierującej pracą domów studenckich i dołączyć odpis aktu ślubu. Rzadko zdarza się, by nowożeńcom nie przyznano prawa do pierwszego wspólnego lokum.
Z badań wynika, że w ciągu ostatnich lat na ślubnym kobiercu stawały w większości młodzi ludzie. Ponad 60% badanych stanowiły osoby pomiędzy 21 a 26 rokiem życia. Stale rosnąca liczba studentów wskazuje na ich duży udział wśród ankietowanych. Czy w takim razie czeka nas era akademików dla małżeństw i ich pociech, żyjących na koszt rodziców i państwa? Bardzo wątpliwe. Śluby wśród studentów nadal należą do rzadkości i w najbliższym czasie nie zapowiada się na zmiany w hierarchii życiowych aspiracji żaka.
Foto: jurvetson
Czytaj także:
O ciężarze bycia ignorowanym studentem i wzajemnym szacunku słów kilka Czwartek oraz piątek to teor...
Na Zucie studiować każdy może, ale nie każdemu się to podoba. Studenci byłej Politechniki protestują...
Plaża w centrum miasta?! Palmy, leżaki, zimne piwo i gorące słońce? W Szczecinie to najwyraźniej mo...













