PEKAO SZCZECIN OPEN – dzień trzeci

Trzeci dzień szczecińskiego turnieju tenisowego Pekao Open to początek rozgrywek drugiej rundy zawodów. Już w środę pierwsi tenisiści, którzy poradzili sobie z trudami pierwszego etapu imprezy, walczyli o awans do...

Trzeci dzień szczecińskiego turnieju tenisowego Pekao Open to początek rozgrywek drugiej rundy zawodów. Już w środę pierwsi tenisiści, którzy poradzili sobie z trudami pierwszego etapu imprezy, walczyli o awans do jej ćwierćfinału.

Sztuka ta, jak na razie, udała się następującym graczom: Federico Delbonisowi (Argentyna), Ericowi Prodonowi (Francja), Alessandro Giannessiemu (Włochy) i Danielowi Munoz-de la Navie (Hiszpania). Środa to również ćwierćfinały gry podwójnej czempionatu, które wyłonić miały pierwszych deblowych półfinalistów. Dla nas zdecydowanie najważniejszą, a zarazem najbardziej radosną nowiną jest to, że jedną z dwójek, która powalczy o miejsce w finale jest para złożona z dwóch reprezentantów Polski: Marcina Gawron i Andrieja Kapasia.

Tradycyjnie już, aby podsumować kolejny dzień szczecińskiego turnieju przedstawiamy Wam pokrótce przebieg najciekawszych, naszym zdaniem, spotkań, które miały miejsce w środę na kortach przy alei Wojska Polskiego. Tym razem swoją uwagę skupiliśmy na trzech pojedynkach: dwóch singlowych i jednym deblowym.

Giannassi pierwszym ćwierćfinalistą 

Pojedynek Włocha Allessandro Giannassiego z Rosjaninem Jewgienijem Donskojem był starciem, które otworzyło wczorajszą sesję na korcie centralnym. Początkowo wydawało się, że będzie to mecz wyjątkowo jednostronny i nieprzeciętnie krótki. Nic nie wskazywało jednak, że zwycięzcą rywalizacji zostanie tenisista z Półwyspu Apenińskiego. Premierowa odsłona rozgrywki przebiegała całkowicie pod dyktando zawodnika z Rosji. To właśnie on dwukrotnie przełamał swojego rywala, kończąc tym samym seta w ciągu dwudziestu dwóch minut (6-2). Kilka chwil później kibice zgromadzeni na korcie mieli okazję obserwować niebywałą zmianę, jaka zaszła w grze Włocha. Popełniał zdecydowanie mniej błędów, poprawił swoją statystkę wykorzystania pierwszego serwisu i wreszcie zaczął radzić sobie z piłką przy podaniu przeciwnika. Wszystko to przyczyniło się do tego, że dwie kolejne odsłony rywalizacji padły właśnie jego łupem, dzięki czemu jako pierwszy mógł cieszyć się z awansu do ćwierćfinału rozgrywek. Giannessi uznał na konferencji prasowej tuż po spotkaniu, że jest to wyjątkowo udany sezon w jego wykonaniu, ponieważ udało mu się dotrzeć do dwóch półfinałów i dwóch ćwierćfinałów innych challengerów, w których brał udział. Duży wpływ na dobrą formę zawodnika miał dla niego trzymiesięczny pobyt w Argentynie, gdzie spędził całą zimę, poświęcając ten czas na intensywne treningi. Wynik: 2-6 6-3 7-5

Porażka Przysiężnego i Bednarka

Bardzo ciekawie i niezwykle wyrównanie zapowiadał się pojedynek Michała Przysiężnego i Tomasza Bednarka z niemiecko-szwedzką parą, złożoną z Martina Emmricha i Andreasa Siljestroma. Wyraźnie widać było, że komunikacja między zawodnikami w obu dwójkach jest na nieprzeciętnie wysokim poziomie, o czym świadczyć może chociażby pierwszy set rozgrywki, kiedy to tenisowe deble walczyły ze sobą punkt za punkt: każde przełamanie, natychmiastowo odwzajemniane było atakiem wyprowadzanym w ten sam sposób przez rywali zza siatki. O rezultacie pierwszej części zadecydować musiał więc tie break, w którym, niestety, gorsi okazali się Polacy, przegrywając z oponentami do trzech. W drugiej partii spotkania również widać było, że żadna z par nie zamierza oddać zwycięstwa zbyt łatwo. Wszystko rozstrzygnęło się po zakończeniu gema numer dziesięć, kiedy to Niemiec i Szwed najpierw poradzili sobie z własnym podaniem, a następnie wypracowując sobie piłkę meczową przy serwisie Przysiężnego i Bednarka, zakończyli całe spotkanie. Warto dodać, że Michał specjalizuje się raczej w grze pojedynczej różnorodnych zawodów. Tomek natomiast, wraz ze swoim stałym partnerem Mateuszem Kowalczykiem, tworzy jeden z najlepszych polskich duetów deblowych w Polsce. Wynik: 7-6(3) 7-5.

 Prodon lepszy od Schoorela

Rozstawiony z numerem czwartym w Szczecinie Franzuz, triumfator tegorocznego challengera Sopot BNP Paribas Polish Open – Eric Prodon – nie miał większych problemów, podczas środowego meczu dnia, z pokonaniem swojego wczorajszego rywala – Holendra Thomasa Schoorela. Początkowo co prawda, obserwować można było bardzo wyrównaną grę obu zawodników, ale tuż po pierwszym przełamaniu wypracowanym przez Prodona, pewność siebie tenisisty z Holandii wyraźnie zmalała. Popełniał zdecydowanie więcej błędów, nie radził sobie z własnym podaniem, przez co ostatecznie zmuszony został do uznania wyższości rywala zza siatki przy wyniku 2-6 w pierwszym secie. Drugą partię pojedynku ponownie lepiej rozpoczął reprezentant Francji. Dzięki breakowi wywalczonemu w trzecim gemie odskoczył Holendrowi na 2-1. Thomas ekspresowo odpowiedział w ten sam sposób, dzięki czemu doprowadził do remisu (2-2). W decydującym momencie meczu to Prodon okazał się lepszy i przełamał Schoorela po raz drugi (7-5). Holendra należy pochwalić jednak, za fantastyczny bekhend, którym popisywał się przez cały mecz, a także niezwykle waleczną grę przy siatce. To właśnie dzięki niej kilkakrotnie udało mu się wybronić przed fantastycznymi skrótami, które z kolei były domeną Francuza. Wynik: 6-2 7-5

t PEKAO SZCZECIN OPEN – dzień trzeci

Artur Bańko, Kamil Hawro

Czytaj także:

avatar

O Kamil Hawro

Uczulony na ludzką głupotę i ignorancję, których niestety nie zawsze sam wystrzega się w swoim postępowaniu, realista, usiłujący mimo to patrzeć na otaczającą rzeczywistość z lekkim przymrużeniem oka. Student dziennikarstwa ceniący konstruktywną krytykę podpartą argumentami z których ma szansę wyciągać wnioski; wielbiciel dobrego i nieszablonowego kina, wciągającej książki i inspirującej muzyki właściwie każdego gatunku. Nadal poszukujący własnych wzorców.