Fish’n’chips – tradycyjne smaki z Wielkiej Brytanii i Belgii w naszym mieście

Fish’n’chips to niedawno otwarty lokal, w którym – jak wynika z nazwy, można zjeść tradycyjne danie z Wielkiej Brytanii – frytki z rybą! Ale nie tylko. W ofercie można znaleźć wiele...

FishampChips 0004 glowne Fish’n’chips – tradycyjne smaki z Wielkiej Brytanii i Belgii w naszym mieście

Fish’n’chips to niedawno otwarty lokal, w którym – jak wynika z nazwy, można zjeść tradycyjne danie z Wielkiej Brytanii – frytki z rybą! Ale nie tylko. W ofercie można znaleźć wiele innych propozycji , o których opowiedzą właściciele. Głównymi zaletami przysmaku są frytki belgijskie robione własnoręcznie oraz ryba w tradycyjnym angielskim cieście, która podawana jest z pysznym sosem oraz surówka a przede wszystkim cena: zestaw kosztuje tylko 15 złotych. Lokal mieści się w atrakcyjnym punkcie miasta, przy ulicy Wyszyńskiego 10, zaraz przy Paszteciku. Pierwotnie właściciele chcieli skupić się na opcji „take away”, lecz w szybkim tempie liczba zainteresowanych odwiedzeniem fish’n’chips zaczęła rosnąc, zatem wytworzyła się tam przyjemna atmosfera, unikalna na skalę miasta. W Fish’n’chips można spotkać głównie młodych ludzi, liczną grupę stanowią fani deskorolki. O tym, skąd wziął się pomysł na fish’n’chips w Szczecinie opowiedzą właściciele i pomysłodawcy: Przemek Borowski oraz Mikołaj Barszczewski.

FishampChips 00051 379x300 Fish’n’chips – tradycyjne smaki z Wielkiej Brytanii i Belgii w naszym mieście

Aleksandra Jędrzejewska- Skąd pomysł na fish’n’chips?
Mikołaj Barszczewski – Od znajomych, głównie od znajomych. Myśleliśmy o tym, żeby otworzyć knajpę, lecz nie mogliśmy się zdecydować, co chcielibyśmy dokładnie w niej serwować. Chcieliśmy jednak otworzyć coś, czego u nas w mieście jeszcze nie ma. I tak pomysł podsunęli znajomi. Mówili, że w Belgii się jada takie frytki ręcznie robione z różnymi sosami, że tego nie ma i brakuje u nas. My dodaliśmy do tego rybę i przekształciliśmy to w takie fish’n’chips.

A.J. – Co można znaleźć w waszym menu oprócz wyżej wspomnianej ryby z frytkami?
Przemek Borowski – Warto podkreślić, że nasza ryba z frytkami różni się od tej tradycyjnej, brytyjskiej tym, że nasze frytki są robione na miejscu na styl belgijski, a nie są to frytki mrożone. Oprócz tej propozycji można znaleźć w naszym menu same frytki (małe  5zł, duże 6,5 zł), które można podać jeszcze z przyprawami lub serem (plus 1zł), zestawy frytek z krewetkami (17 zł) lub kurczakiem (13 zł), krążki cebulowe (3,5 zł), szaszłyk warzywny (15 zł), a do zestawów dodawana jest kapusta kiszona lub colesław.

A.J – Zatem oprócz frytek wszystkie dodatki też są świeżo przyrządzane tutaj na miejscu?
P.B. – Tak, sosy robimy codziennie świeże według własnych przepisów, ciągle wprowadzamy też zmiany, dlatego w jednym tygodniu może być jeden sos, a w następnym już inny. Colesław też jest robiony przez nas, tylko mięso i ryby są sprowadzane.

A.J – Widzę, że w menu pojawiają się też różne nowości?
M.B. – Tak staramy się być kreatywni i zachęcać różnorodnością. Aktualną nowością jest szaszłyk warzywny, a w najbliższym czasie chcemy wprowadzić jabłka na ciepło, czyli propozycję na słodko. Od lutego pojawi się też kultowy już chyba napój Club Mate w przystępnej cenie 6zł.

A.J.-  Gdzie jedliście najlepsze fish and chips?
P.B. – Ja w Szczecinie (śmiech).
M.B. – Ja w Dublinie, ale nieco różni się to od naszego. Anglicy lubią to danie bez większej ilości przypraw, a naszym wydaniu jest nieco żywsze.

A.J. – Co zadecydowało o lokalizacji?
P.B. – Trudno jest znaleźć dobry lokal pod użytek gastronomiczny w Szczecinie. Na początek chcieliśmy poszukać czegoś mniejszego,  co by spełniało wszystkie wymogi sanepidu i akurat  trafił się ten lokal.
M.B. – Z założenia chcieliśmy postawić bardziej na „take away”, lecz coraz więcej ludzi zaczyna do nas przychodzić, zaczyna się robić ciasno i myślimy nad przeniesieniem się do większego miejsca.

A.J. – Zmiana lokalu zalicza się zapewne do planów na przyszłość?
P.B. – Zdecydowanie! Na razie jest jeszcze w porządku, ale dobrze by było się przenieść do większego miejsca.
M.B. – Oprócz tego mamy w planach powiększenie asortymentu, dodanie kolejnych ryb do menu oraz prowadzenie różnych konkursów, które zachęciłyby ludzi do odwiedzania nas.

A.J. – A czy zmęczeni nauką w Książnicy studenci mogą liczyć na jakieś zniżki w waszym lokalu?
P.B. – Oczywiście, że tak! Wystarczy że się pokaże legitymację i rabat 10% jest na dzień dobry! Serdecznie zapraszamy wszystkich!

A.J. – Widzę tutaj serwetki z napisem „ Wyrzucasz lekko jedzenie? Wielka szkoda” to jakaś akcja w której bierzecie udział?
M.B. – Tak, to nasz kolega prowadzi taką kampanię, w której zwraca uwagę na problem jakim jest nadmierne wyrzucanie jedzenia. My się do niej przyłączyliśmy, u nas w lokalu też staramy się wykorzystywać wszystko, aby nie musieć wyrzucać dobrego jedzenia, jak to się robi w wielu innych miejscach.
P.B. – Kupujemy tyle jedzenia, ile nam rzeczywiście będzie potrzebne. Chcemy też brać udział w różnych akcjach społecznych i nie tylko po to, żebyśmy byli bardziej widoczni. W najbliższym czasie będziemy odpowiedzialni za wyżywienie artystów, którzy pojawią się na Wake The Death.

A.J. – Jadłam u was już nie raz i naprawdę mogę potwierdzić, że jedzenie zawsze było świeże i smaczne. Mam nadzieję, że więcej studentów postanowi was odwiedzić i skorzystać z małej ulgi, którą im zapewniacie. Dziękuje za rozmowę i życzę dalszych trafionych pomysłów!
P.B, M.B – Dziękujemy i zapraszamy serdecznie!!!

Zdjęcia : Artur Bańko

Czytaj także:

avatar

O Aleksandra Jedrzejewska